Kilka tysięcy osób na muszli i blisko 3,5 mln widzów przed telewizorami śledziło niedzielą Wakacyjną Trasę Dwójki Lato – Muzyka – Zabawa w Łomży. Koszty, jakie poniosło miasto to kilkadziesiąt tysięcy złotych, resztę 250 tys. zł dorzucił samorząd Województwa Podlaskiego oraz sponsorzy. Koncert był transmitowany w kraju przez TVP2, jak również za granicą za pośrednictwem TVP Polonia.
Gorące wakacyjne rytmy rozgrzały łomżyńską publiczność, która niemal po brzegi wypełniła muszlę koncertową przy ul. Zjazd. Do Łomży zawitało sporo gwiazd z różnych nurtów muzycznych. Usłyszeliśmy m.in. największe przeboje Zenka Martyniuka, Defisa czy Bayer Full, publice przypomniał się również Michał Wiśniewski.
„Promocja miasta była ogromna, a wydatki niewielkie”
Nasze miasto znalazło się wśród dziesięciu w kraju, w których była lub jeszcze będzie organizowana Wakacyjna Trasa Dwójki. To niewątpliwie wyróżnienie, ale i promocja Łomży, która oprócz transmisji koncertu była pokazywana w wejściach w TVP Info, „Pytaniu na Śniadanie”, była też relacja w głównym wydaniu „Wiadomości”.
- Ponad 13 tys. zł kosztowało zabezpieczenie imprezy na terenie muszli koncertowej, do tego dochodzą koszty zakupu energii elektrycznej płatne według ryczałtu dostawcy. Kwotę 50 tys. zł na kampanię ewidencyjno-informacyjną i emisję zwiastunów muzycznego wydarzenia wraz z informacją o mieście przekazał Miejski Dom Kultury-Dom Środowisk Twórczych – poinformowano nas w łomżyńskim ratuszu.
Warto dodać, że inne samorządy muszą płacić niemałe środki, aby ich mieszkańcy mogli obejrzeć gwiazdy muzyczne. Jak informuje Gazeta Wrocławska, do paradoksalnej sytuacji doszło w stolicy Dolnego Śląska, gdzie niedawno odbywał się koncert Dawida Podsiadło. Mimo znakomitej frekwencji – koncert na stadionie obejrzało ponad 40 tys. osób, miasto ma dopłacić do imprezy około 2 mln zł. Po odliczeniu zysków z biletów kwota ta ma się pomniejszyć, nie wiadomo jeszcze o ile. Dziennik cytuje jednego z wrocławskich radnych, który zadał pytanie w tamtejszym urzędzie miasta.
- W odpowiedzi otrzymałem informację, że umowa dotycząca organizacji koncertu była podpisywana trzy lata temu, że inne samorządy też podpisywały podobne umowy, że jest także element rozliczenia wpływu z biletów i prawdopodobnie ta kwota dopłaty pomniejszy się, ale urzędnicy nie wiedzą jeszcze o ile – relacjonuje na łamach Gazety Wrocławskiej radny Robert Grzechnik.