Reklama

Lexus zamiast Trabanta. Łomżyński biznes szuka sposobu na wyższe marże [FOTO]

23/04/2026 07:32

Wczorajsze popołudnie w Hotelu Gromada pokazało jedno – łomżyński biznes ma dość teoretyzowania i chce konkretów. Sala konferencyjna pękała w szwach, co szybko zauważył prezes Podlaskiego Funduszu Ekosystem Dolina Rolnicza 4.0 Andrzej Parafiniuk, przyznając z lekkim zaskoczeniem, że takiej frekwencji nie widuje nawet na podobnych spotkaniach w Białymstoku.

Piotr Serdyński, zastępca prezydenta Łomży, od razu przeszedł do rzeczy, zapewniając, że otwarty charakter Rady Gospodarczej to celowe działanie. 

- Staramy się, aby takie spotkania odbywały się regularnie, przynajmniej raz na kwartał, po to, aby rozmawiać o państwa potrzebach – deklarował.

Miasto chce pokazać, że słucha – przykładem ma być niedawna decyzja o rozszerzeniu zwolnień z podatku od nieruchomości na obszar całej Łomży, co ma ułatwić życie tym, którzy decydują się tu inwestować.

Jednak to przewodniczący Rady Paweł Kicun, dyrektor zarządzający firmy Domel Sp. z o.o. najdobitniej wyraził oczekiwania przedsiębiorców. Nie gryzł się w język, podkreślając, że biznes nie potrzebuje pustych haseł. 

Reklama

- Dla nas bardzo ważne jest, żeby nasz głos był wysłuchiwany, żeby ten głos przeradzał się też później w konkretne działania, w konkretne możliwości, konkretne programy – mówił Kicun. Chodzi o to, by górnolotne zapowiedzi o rozwoju miasta zamieniły się w realne miejsca pracy i ułatwienia dla firm.

Sporo ożywienia wniosły zapowiedzi Jacka Piorunka z zarządu województwa, który na spotkaniu łomżyńskiej Rady pojawił się po raz pierwszy. Choć przyznał, że większość czasu pochłania mu resort kultury, to w Łomży sypał informacjami o drogach i kolei. Samorządowiec nie ukrywał jednak, że czasy „darmowej gotówki” z Unii się kończą – teraz wsparcie to głównie pożyczki, choćby te z Podlaskiego Funduszu Rozwoju, który rocznie ma do podziału około 40 milionów złotych na niskooprocentowane finansowanie.

Reklama

Z kolei Michał Szczepura z Urzędu Marszałkowskiego nakreślił wizję „podlaskiej odporności”. W obliczu wojny w Ukrainie i napiętej sytuacji na granicach, województwo musi przestać być postrzegane jako „niebezpieczne peryferia” Europy. Szczepura zachęcał firmy do patrzenia dalej niż polski rynek, wskazując na programy wspierające eksport, gdzie samorząd pokrywa aż 85% kosztów wyjazdów na zagraniczne targi czy misje gospodarcze. Jako jeden z ciekawych kierunków dla łomżyńskich firm wskazał Japonię.

Całość technokratycznej dyskusji sprowadził na ziemię Andrzej Parafiniuk, szef Doliny Rolniczej 4.0. W swoim wystąpieniu odczarował słowo „innowacja”, które wielu przedsiębiorców przeraża. 

Reklama

- Innowacja to inaczej i lepiej niż do tej pory – tłumaczył, wyjaśniając, że nie chodzi o budowę statków kosmicznych, ale o to, by z łomżyńskiego surowca, jak mleko czy mięso, wycisnąć większą marżę. - Chodzi o to, żebyśmy mieli odwagę jeździć Lexusem, a nie Trabantem – rzucił obrazowo, zachęcając do tworzenia żywności funkcjonalnej i współpracy z nauką, która potrafi już mówić „po ludzku” o biznesie.

Spotkanie zakończyło się w kuluarach, gdzie przy kawie przedsiębiorcy mogli już bez mikrofonów „dociskać” urzędników o szczegóły. Kolejna okazja do konkretnych rozmów nadarzy się 27 maja podczas zapowiadanej konferencji gospodarczej w Łomży.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości