2:1 przegrali piłkarze ŁKS-u sobotnie spotkanie rozegrane na boisku Olimpii w Elblągu. Wicelider całkowicie panował nad przebiegiem meczu w pierwszej połowie. W drugiej sytuacja uległa zmianie, a ŁKS zdołał zdobyć kontaktowego gola. Niestety, to wszystko na co było stać tego dnia podopiecznych trenera Mateusza Miłoszewskiego.
Pierwsza połowa spotkania przebiegała całkowicie pod dyktando gospodarzy, którzy już na początku meczu mogli objąć prowadzenie. Moment ten nastąpił w 21. minucie. Rzut wolny dla Olimpii przed polem karnym wykonywał Radosław Stępień. Zagrał on do wybiegającego zawodnika gospodarzy, który zgrał piłkę w tempo do Łukasza Pietronia. Ten dośrodkował przed bramkę ŁKS-u i niepilnowany Dawid Kubowicz wyprowadził miejscowych na prowadzenie.
Pięciu minut potrzeba było Olimpii, by powiększyć przewagę bramkową nad biało-czerwonymi. Ponownie z rzutu wolnego zagrywał Stępień, a bramkę gową zdobył Jakub Bojas.
ŁKS w pierwszej połowie nie był w stanie w żaden sposób zagrozić bramce gospodarzy, którzy mieli świetnie przygotowane stałe fragmenty, po których za każdym razem w polu karnym ŁKS-u było bardzo niebezpiecznie. Jeszcze przed przerwą mieli oni szansę na kolejnego gola, ale strzał Pietronia po długim rogu wybił jeden z obrońców ŁKS-u.
Również początek drugiej połowy nie wskazywał na to, by przebieg meczu miał się zmienić. Rozpoczęła się ona od dwóch sytuacji wypracowanych przez gospodarzy, z których każda mogła zakończyć się golem. Najpierw z rzutu wolnego obok słupka uderzył Stępień, a po chwili w zamieszaniu w polu karnym po strzale Kubowicza piłka przeleciała nad poprzeczką.
W 53. minucie biało-czerwoni przeprowadzili pierwszą groźną akcję i dość niespodziewanie zdobyli kontaktowego gola. Piłkę w środku pola wyłuskał Alex Rodier, który popędził z nią na bramkę Adama Wasiluka. Futbolówkę po uderzeniu Amerykanina odbił do boku bramkarz gospodarzy, ale zrobił to za lekko i okazał się bezradny przy dobitce Przemysława Olesińskiego.
Od tego momentu obraz gry uległ zmianie o tyle, że ŁKS zaczął nieco dochodzić do głosu. Kilkakrotnie po długich zagraniach w okolice pola karnego gospodarzy robiło się dość niebezpiecznie, ale tak naprawdę było to tylko duszo szumu, z którego nic konkretnego nie wynikało. ŁKS bowiem nie zdołał stworzyć już ani jednej stuprocentowej sytuacji, których z kolei nie zabrakło piłkarzom Olimpii. Ci jednak jakby nagle stracili całą swją skuteczność i nawet strzał z trzech metrów do pustej bramki okazał się dla nich zbyt trudnym zadaniem.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla Olimpii Elbląg i był najniższy z możliwych w tym meczu wyników.
Po sobotniej porażce ŁKS spadł na 13. miejsce w tabeli, a wyprzedziła go Warmia Grajewo, która co prawda tylko zremisowała u siebie z Puszczą Hajnówka, ale wystarczyło to by o jedno oczko przskoczyć biało-czerwonych. Warto podkreślić, że ŁKS ma już tylko trzy punkty przewagi nad 16. Dębem Dąbrowa Białostocka, który jest najwyżej w tabeli umiejscowionym zespołem z grupy spadkowej. Dlatego ŁKS musi koniecznie zacząć zdobywać punkty, w przeciwnym wypadku widmo zagrożenia spadkiem z ligi będzie robiło się coraz większe. Idealną okazją do przełamania będzie najbliższy mecz w roli gospodarzy przeciwko przedostatniemu Startowi Działdowo, który ełkaesiacy rozegrają już w piątek 1 maja o godzienie 17.00.
Olimpia Elbląg – ŁKS Łomża 2:1 (2:0)
Bramki: Kubowicz 21, Bojas 26 – Olesiński 53
Olimpia: Wasiluk- Kowalczyk, Wenger, Kubowicz, Szuprytowski, Sokołowski, Stępień (85" Ressel), Pietroń (76" Piotrowski), Bojas, Graczyk (83" Kuczkowski), Tuttas (71" Iwanowski)
ŁKS: Radchenko - Maćkowski, Stankiewicz, Cardoso, Przysowa, Brzozowski (63" Pomorski), Malinowski (85" Aivazian), Kacprzyk, Rydzewski, Olesiński, Rodier (76" Sadowski)
Transmisję na żywo z meczu w Elblągu przeprowadził tamtejszy portal elblag.net