ŁKS 1926 Łomża pokonał na własnym boisku w meczu 23. kolejki III ligi ostatnią drużynę tabeli Motor Lubawa 2:0. ŁKS był zespołem lepszym i wygrał zasłużenie, ale Motor pokazał, że słusznie jest chwalony za swoja postawę w rundzie wiosennej. Niestety, dla piłkarzy z Lubawy, to wciąż za mało by mogli myśleć o utrzymaniu.
Dzisiejsze zwycięstwo i uzyskane dzięki niemu trzy punkty pozwoliły biało-czerwonym na przesunięcie się o jedno miejsce w górę tabeli. To, czy utrzymają się na nim, zależy od wyniku sobotniego meczu pomiędzy Ursusem Warszawa a Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Jutro kibicujemy Świtowi.
Spotkanie rozpoczęło się od zdecydowanych ataków piłkarzy trenera Miłoszewskiego, co szybko przyniosło oczekiwany efekt w postaci zdobytego już w 6. minucie gola. Premierowe trafienie w swoim piątym występie w barwach ŁKS-u zaliczył Darius Cibulskas, który wyskoczył najwyżej do dośrodkowanej z rzutu rożnego piłki i głową umieścił ją w siatce.
Po strzeleniu gola ełkaesiacy chcieli pójść za ciosem i w dalszym ciągu dominowali na boisku. Nie przekładało się to jednak na klarowne sytuacje do strzelenia gola lub brakowało wykończenia akcji. Na przerwę piłkarze zeszli więc przy wyniku 1:0.
Druga połowa rozpoczęła się od nieco bardziej odważnej gry zespołu z Lubawy. Goście próbowali dążyć do odrobienia straty sprzed przerwy, jednak prowokowało to ŁKS do gry z kontry. Biało-czerwoni nie zamierzali jednak w tym meczu się bronić. Po krótkim czasie ponownie przejęli inicjatywę i akcje na bramkę Damiana Suszczewicza sunęły raz za razem. Trochę szkoda, że brakowało im nieco jakości, bo przy zaangażowaniu jakie pokazali łomżyńscy piłkarze w tym meczu wynik mógłby być znacznie wyższy.
W końcu nadeszła 79. minuta meczu i podwyższenie wyniku. na 2:0 trafił wprowadzony kilka minut wcześniej w zamian za Michała Sadowskiego Paweł Drażba, który najpierw strzelił głową po dośrodkowaniu z boku boiska, a następnie już nogą dobił piłkę odbitą przez bramkarza gości.
Wynik do końca spotkania już się nie zmienił, a jedyne czego można żałować, to niewykorzystanych okazji. Motor nie był w stanie realnie zagrozić bramce Oliwera Wienczatka i choć momentami wydawało się, że wyprowadzane przez przyjezdnych ataki wyglądają groźnie, to jednak więcej w tym było chaosu i zamieszania niż przemyślanej i celowej gry.
Po meczu trener Mateusz Miłoszewski był zadowolony zarówno z wyniku meczu jak też z postawy swoich piłkarzy. Chwalił ich zaangażowanie i z optymizmem zamierza wybrać się za tydzień do Łodzi na mecz z Widzewem.
ŁKS 1926 Łomża - Motor Lubawa 2:0 (1:0)
ŁKS: Wienczatek - Kamienowski, Melao, Cibulskas, Kaliszewski - Maćkowski, Brzozowski, Kacprzyk, Gałązka - Sadowski, Olesiński
Motor: Suszczewicz - Burchart, Ewertowski, Kolcz, Śnieżawski, Vasiutyn, Zasuwa, Wypniewski, Wodzicki, Tomkiewicz, Malinowski