Skromnym zwycięstwem 1:0 ŁKS-u 1926 Łomża zakończyło się rozegrane w środę spotkanie ćwierćfinału Okręgowego Pucharu Polski z Dębem Dąbrowa Białostocka. Strzelcem jedynego gola w meczu okazał się Alex Rodier, który głową pokonał bramkarza gości. Mecz nie wzbudził zainteresowania kibiców, których bardzo niewielu zasiadło na trybunie Stadionu Miejskiego w Łomży.
Spotkanie było bardzo wyrównane i raczej zapowiadało się na remis i dogrywkę niż wyraźne zwycięstwo jednej z drużyn. Gra w większości czasu toczyła się w środkowej części boiska, a piłkarze obu drużyn wyglądali tak, jakby oszczędzali siły na kolejny mecz ligowy, który czeka ich w sobotę. Jednak to ŁKS przeprowadził w 36 minucie ładną akcję prawą stroną, którą strzałem głową skutecznie wykończył Alex Rodier.
Piłkarze Dębu nie zareagowali jakoś specjalnie na stratę gola i obraz gry do przerwy nie uległ zasadniczej zmianie. Podobnie wyglądało to przez większość drugiej połowy, choć w tej części gry to ŁKS był bliższy podwyższenia wyniku niż Dąb wyrównania. Dopiero w końcówce zespół z Dąbrowy postanowił mocniej zaatakować i dwukrotnie stworzył dość groźne sytuacje pod bramką ŁKS-u. Żadnej z nich podopieczni Roberta Speichlera jednak nie wykorzystali i z boiska zeszli bez wielkiego smutku, żegnając się z pucharem.
- Myślę, że mecz był wyrównany. Zespół z Łomży stworzył sobie kilka sytuacji, my również stworzyliśmy sobie kilka dogodnych sytuacji. Dla nas teraz ważniejsza jest zdecydowanie liga. Odpadliśmy z pucharu, trudno, to nie koniec świata - stwierdził Rober Speichler.
- Zrobiliśmy dzisiaj sześć zmian w składzie w stosunku do meczu w Ostródzie. Cieszy na pewno to, że wreszcie pierwszy mecz zagraliśmy na zero z tyłu. Było nerwowo pod koniec ale w defensywie myślę, że nie dopuściliśmy rywali, oprócz tych dwóch zamieszań pod koniec, do jakichś groźnych sytuacji. Myślę, że tu z przodu mamy cały czas jakiś problem jakości. Potrzeba tego ostatniego, takiego spokojnego podania. by w takich meczach właśnie jeden, dwa zero zrobić i spokojnie go dograć, nie żyłować się, bo mamy przecież w sobotę bardzo ważny mecz ligowy - tłumaczył po spotkaniu trener Mateusz Miłoszewski.
ŁKS swoje spotkanie wygrał niezbyt dużym nakładem sił, za to w pozostałych meczach ćwierćfinałowych nie zabrakło niespodzianek. Największą była chyba wygrana Biebrzy Goniądz (klasa okręgowa) na trzecioligowym KS Wasilków 2:1, choć można dyskutować, czy nie jeszcze większą porażka wicelidera III ligi Olimpii Zambrów z czwartoligowcem z Michałowa aż 3:1. Nie było za to niespodzianki jeśli chodzi o wynik meczu Puszczy Hajnówka z rezerwami Jagiellonii, które wygrały 2:0, choć dopiero po dogrywce.
Spotkania półfinałowe Okręgowego Pucharu Polski rozegrane zostaną 6 maja (środa) o godz. 17.00, natomiast już w sobotę 11 kwietnia o godz. 15.00 obejrzymy ŁKS ponownie w meczu na łomżyńskim stadionie. Kolejnym rywalem biało-czerwonych w 24. kolejce III ligi będzie MKS Korsze.