Maciej Tercjak zakończył rywalizację na Mistrzostwach Świata w Karate Kyokushin w Tokio zajmując razem z drużyną KATA TEAM znakomite, 4. miejsce! Nieco słabiej łomżyńskiemu karatece poszło indywidualnie, gdzie jeden drobny błąd spowodował miejsce w gronie 15 najlepszych zawodników globu. Tylko u nas osobista relacja Maćka z Mistrzostw Świata w Japonii!
Maciek jak zwykle przed każdymi zawodami stawiał sobie najwyższe cele. Dotyczyło to zarówno rywalizacji indywidualnej w kata (układy), w jak też stosunkowo nowej konkurencji kata drużynowego. Wynik indywidualny okazał się dość odległy od oczekiwań samego zawodnika z powodu jednego błędu technicznego. Niestety, na tym poziomie na taki błąd nie mogło być miejsca, o czym natychmiast boleśnie przypomnieli sędziowie. W efekcie Maciek nie wszedł do finałowej ósemki i zajął miejsce w pierwszej piętnastce na 52 sklasyfikowanych uczestników swojej kategorii. Najgorsze jest to, że prawdopodobnie powtarzając swój układ setki razy podczas treningów Maciek nie popełniał błędu, który przytrafił się już na zawodach, ale tak właśnie bywa najczęściej.
Znacznie lepszy wynik udało się uzyskać w rywalizacji drużynowej, gdzie razem z Kamilą Krzak i Marcinem Sturgulewskim nasz polski KATA TEAM zajął wysoką, 4. lokatę tylko jednym punktem przegrywając walkę o podium.
Maciej do Polski wróci w czwartek, ale udało nam się z nim porozmawiać wcześniej, dzięki czemu mamy jego bardzo osobistą relację z wyjazdu do Japonii. Publikujemy ją poniżej.
Zawody trwały dwa dni. Pierwszego dnia rywalizowały kategorie: dzieci, juniorzy oraz kata senior i walki seniorek do półfinałów. Łącznie prawie 1800 zawodników. Duże wydarzenie. Tuż po wejściu do hali zaczęło się skupienie oraz motywujący stres, który towarzyszył mi aż do samego startu. Moja kategoria to było 52 zawodników. Każdy z nas ustawił się w kolejce po wylosowanie numeru, który wyłonił kolejność startujących... Wylosowalem "5". To mnie trochę zdołowało, bo przy tak dużej konkurencji ciężko czasami na początku o "lepsze" noty. Sędziowie zazwyczaj wtedy "łapią punkt odniesienia". Mimo to grzeję się do startu i w trakcie rozgrzewki odpada mi z kimona mój numer startowy. Myślę sobie, że już nic gorszego mnie nie może spotkać, ale jestem tu w jednym celu i muszę dać z siebie wszystko. W trakcie startu, przy zmianie pozycji, poleciała mi noga, co mimo bardzo dobrej całej reszty sprawiło, że noty były niższe niż mogły. Tu nie ma miejsca na błędy i od razu za niego zapłaciłem. Ostateczny wynik - pierwsza 15. Cała reszta dnia to wyrzucanie z siebie złej energii i nastawianie się na jutro, gdzie rywalizowałem wraz z teamem w kata drużynowym. Tego dnia odbyły się również finały kobiet i wagowe mistrzostwa seniorów.
My – Polska, rywalizujemy w stawce ośmiu reprezentacji: trzy teamy z Rosji, Australia, Guam, Francja, Nowa Kaledonia. Pracowaliśmy sami, bez nadzoru żadnego trenera, bez wcześniejszych startów sprawdzających. Na zawodach po prostu wyszliśmy i wykonaliśmy debiutancki występ. Od razu na Mistrzostwach Świata! Delikatne niedociągnięcia sprawiły, że przegrywamy rywalizację o 3. miejsce jednym punktem i ostatecznie zajmujemy 4. pozycję na Świecie!
Japonia to wspaniały kraj, zupełnie nie przypominający żadnego kraju z Europy. Totalnie inny świat, połączenie tradycji i nowych technologii. Dużo przy okazji zwiedziliśmy. Asakusa - miejsce starożytnych świątyń, Shibuya - mega wieżowce i pełno świateł. Tokyo Tower - punkt widokowy, z którego widać potężne Tokio, mające ok. 10 mln mieszkańców.
W maju za miesiąc Mistrzostwa Europy i czas na zrehabilitowanie się, podniesienie wyniku team kata, obrona wicemistrzostwa Europy w kata indywidualnym i walka w kumite -70kg. Do Polski wracam w czwartek, a już na majówkę jadę na kilkudniowe zgrupowanie kadry przed Mistrzostwami Europy w Lyonie.
To wszystko nie byłoby możliwe bez wsparcia Sponsorów, którym chciałbym gorąco podziękować. Są nimi firmy: Hale ŁUGOWSCY i DOMCZAR, a także PWSIiP ŁOMŻA oraz Siłownia CORSO.
Indywidualny debiut Maćka na Mistrzostwach Świata był może nieco "bolesny", ale z drugiej strony kto ze sportowców trenujących inne dyscypliny nie wziąłby "w ciemno" miejsca w pierwszej "15" na świecie w swoim pierwszym występie na najwyższym możliwym poziomie rywalizacji? Z kolei 4. miejsce w rywalizacji drużynowej to namacalny dowód na to, że Maćka stać na znacznie lepszy wynik w przyszłości. Miejmy nadzieję, że udowodni to już za kilka tygodni we francuskim Lyonie, podczas Mistrzostw Europy! Maciek ma ogromny potencjał i znając go wiemy, że nie tylko się nie podda, ale włoży dwukrotnie więcej pracy w kolejne przygotowania.