Reklama

Mieli trenować, musieli ratować. Strażacy przerwali ćwiczenia, by ratować psa

09/04/2026 12:33

Dzisiejsze ćwiczenia łomżyńskich strażaków nad Narwią potoczyły się zupełnie inaczej, niż planowali instruktorzy. Zamiast szlifowania procedur "na sucho", była szybka łódź, walka z nurtem i przestraszony psiak, który pewnie długo nie zbliży się do rzeki.

Wszystko działo się przed południem w okolicach mostu Hubala. Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego z łomżyńskiej PSP zwodowała sprzęt i zaczęła trening. Narew o tej porze roku bywa zdradliwa, a pod brzegiem kręci się sporo gałęzi i naniesionego przez wodę drzewa. To właśnie tam, w jednym z takich zatorów, ratownicy zauważyli coś, czego w planie ćwiczeń nie było.

Między gałęziami, już kawałek od brzegu, szamotał się pies. Zwierzak najwyraźniej przeliczył się z siłami albo po prostu niefortunnie wpadł do wody i nie potrafił wygrzebać się na stromy brzeg. Utknął w plątaninie konarów, a nurt rzeki nie ułatwiał mu zadania.

Reklama

Strażacy nie czekali na oficjalne zgłoszenie. Skoro i tak byli na łodzi, po prostu odbili w stronę zatoru. Cała akcja trwała kilka minut – podejście do gałęzi, bezpieczne chwycenie mokrego, trzęsącego się kundla i wciągnięcie go na pokład. Pies był tak wystraszony, że nawet nie protestował, gdy ratownicy wyciągali go z tej pułapki.

Finał? Najlepszy z możliwych. Na brzegu czekała już właścicielka, która pewnie przeżyła tam chwile grozy, patrząc na bezradnego pupila w rzece. Strażacy dobili do lądu, oddali zgubę i... wrócili do swoich zadań.

Reklama

Sytuacja opanowana, pies bezpieczny, a strażacy zaliczyli najbardziej realny sprawdzian z możliwych. Bo choć ćwiczenia są ważne, to właśnie takie momenty pokazują, po co właściwie ten cały sprzęt nad rzekę przywożą. Dzisiaj SGRWN Łomża egzamin zdała na piątkę, a Narew – na szczęście – tym razem odpuściła.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości