Reklama

Nieskuteczny ŁKS przegrywa w Ostródzie

16/08/2015 18:19

Brak skuteczności w ofensywie i dwa fatalne błędy w obronie, to główna przyczyna dzisiejszej porażki ŁKS-u 1926 w meczu 3. kolejki III ligi z Sokołem Ostróda. Trzy punkty pozostały na Mazurach, a biało-czerwoni wracają do domu z kolejnymi osłabieniami.

Pierwsza połowa spotkania była dość wyrównana. Do 24. minuty żadnemu z zespołów nie udawało się stworzyć klarownej sytuacji pod bramką rywala, ale właśnie wtedy obrońcy ŁKS-u zrobili gospodarzom pierwszy prezent w postaci zbyt dużej swobowy w okolicach własnego pola karnego. Skwapliwie skorzystał z tej możliwości Łukasz Kuśnierz, który strzałem sprzed pola karnego pokonał po raz pierwszy Oliwera Wienczatka.

Defensywa ŁKS-u nie była dziś w dobrej formie, bo przy drugiej straconej bramce popełniła niemal identyczny błąd, jak przy pierwszej. Znowu zbyt dużo swobody tuż przed polem karnym dostał Kuśnierz i to właśnie ten zawodnik w 42. minucie po raz drugi zmusił Wienczatka do wyciągania piłki z siatki.

Reklama

Tym razem jednak ełkaesiacy odpowiedzieli błyskawicznie, bo juz po minucie, po indywidualnej akcji ładnym strzałem z ostrego kąta do bramki Sokoła trafił Michał Sadowski.

Przed przerwą nic się już ciekawego nie wydarzyło, a w drugiej połowie zespół z Ostródy wyraźnie cofnął się do defensywy, dając więcej miejsca na rozgrywanie piłki biało-czerwonym i licząc na powodzenie w kontratakach. Tak może grać drużyna, która jest pewna swojego bloku obronnego i Sokół pkazał, że jego obrona, choć może nie jest idealnym monolitem, to była dziś wystarczająco szczelna, był ŁKS nie zdołał zrobić uzytku z przewagi w polu. Dość powiedzieć, że ełkaesiacy, pomimo optycznej przewagi w drugiej połowie, nie oddali w tej części gry ani jednego celnego strzału na bramkę gospodarzy. Ci natomiast konsekwentnie realizowali swój plan gry i Wienczatek kilkakrotnie musiał wykazać się swoimi umiejętnościami broniąc strzały zawodników z Ostródy.

Reklama

Mimo to ŁKS doszedł w końcu do sytuacji, która mogła przynieść remis w tym spotkaniu, a było to już w doliczonym czasie gry. Gdyby w tym momencie padał bramka na 2:2, to zapewne piłkarze Sokoła nie zdołaliby już tego wyniku zmienić. Zabrakło jednak odrobiny szczęścia, by piłka przekroczyła linię bramkową i z pustej bramki wybił ją jeden z obrońców gospodarzy.

ŁKS wraca zatem z Ostródy na tarczy, a jakby tego było mało, w czwartej minucie doliczonego czasu gry, prawdopodobnie za faul na bramkarzu Sokoła, czerwoną kartką ukarany został Przemysław Przysowa, przez co kolejny podstawowy zawodnik biało-czerwonych nie znajdzie się w składzie na przynajmniej dwa kolejne mecze. Nie wiadomo natomiast jak wygląda sprawa gry w kolejnym spotkaniu Daniela Kacprzyka, który w przerwie został zniesiony na noszach do karetki pogotowia, która zawiozła go do szpitala. Wkrótce zapewne będzie wiadomo, czy kontuzja jest poważna, czy może jednak Daniel będzie mógł grać w kolejnym meczu, na który ŁKS wyjedzie w najbliższą sobotę do Nowego Miasta Lubawskiego.

Reklama

Po trzech kolejkach ŁKS z sześcioma punktami spadł dziś na 10. pozycję w tabeli, ale jego dorobek jest taki sam jak czwartej Rominty Gołdap. Komplet punktów po trzech kolejkach ma już tylko jeden zespół - Huragan Morąg.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości