Prawie 100 studentek i studentów kierunku pielęgniarstwo przystąpiło w piątek do uroczystego ślubowania w auli Międzynarodowej Akademii Nauk Stosowanych w Łomży. Ceremonia czepkowania symbolicznie wprowadziła ich do grona zawodowych pielęgniarek i pielęgniarzy.
W uroczystości wzięli udział bliscy studentów, zaproszeni goście, a także władze uczelni i senat MANS. Nie zabrakło hymnu, wzruszeń i dumy – zarówno wśród świeżo upieczonych absolwentów, jak i ich rodzin oraz wykładowców.
– Kształcenie na naszej uczelni trwa 3,5 roku, czyli siedem semestrów. Studenci zdobywają wiedzę teoretyczną, ale przede wszystkim praktyczną. Mamy kilka szpitali, w których tak duże roczniki uczą się zawodu. Bo choć wykłady są ważne, to najważniejszy jest kontakt z pacjentem – mówiła prodziekan ds. kształcenia praktycznego, mgr piel. Joanna Szwarc-Woźniak.
Jak podkreśliła, praktyka zawodowa to nie tylko nauka manualnych umiejętności, ale też codzienne radzenie sobie w trudnych sytuacjach, których w obecnym systemie ochrony zdrowia nie brakuje.
Na wydarzeniu obecny był również dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Łomży, Dariusz Domasiewicz.
– Cieszy mnie obecność na tej uroczystości. Widać, że ten zawód się odradza. Myślę, że to także zasługa poprawy sytuacji ekonomicznej pielęgniarek. Dziś wynagrodzenia są już na poziomie, który można uznać za satysfakcjonujący – ocenił. – W naszym szpitalu pacjenci są zaopiekowani, nie mamy problemów kadrowych - dodał dyrektor.
Z drugiej strony, jak zauważa Izabela Metelska, przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Łomży, mimo rosnącego zainteresowania zawodem, luka pokoleniowa nadal jest odczuwalna.
– To bardzo ciężka praca, obciążająca zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Niektórzy nazywają ją służbą – chociaż od tego pojęcia coraz częściej się odchodzi i nazywa się to ochroną zdrowia – podkreśliła Metelska.
Wśród nowych absolwentów znalazł się również Marcin Połatyński – już dyplomowany pielęgniarz.
– Troszeczkę wyszło to rodzinnie – mama i żona są pielęgniarkami, teraz ja zostałem pielęgniarzem. Grupa była zgrana, nauki dużo, ale wszystko było do ogarnięcia – mówił z uśmiechem.
Zwrócił uwagę na społeczne stereotypy, które nadal funkcjonują.
– Pacjenci czasem reagują śmiesznie – bo mężczyzna to przecież lekarz! Tak się utarło. Na szczęście to się zmienia. Pacjenci byli bardzo otwarci, chętnie współpracowali. A wszystkie zabiegi wykonywaliśmy oczywiście pod opieką zawodowych pielęgniarek.
Dla tych niemal stu młodych osób piątkowa uroczystość była nie tylko formalnością. To początek nowego rozdziału – zawodowego życia w jednej z najważniejszych i najbardziej wymagających profesji.