Reklama

Olender: Wytarłem sobie kawałek nogi do krwi

10/05/2024 17:11

Dokładnie trzy tygodnie temu Damian Olender bił rekord Polski we wchodzeniu na pięciometrową linę. Udało się. Zapraszamy na rozmowę z 30-latkiem.

Zawodnik rodem z Nowogrodu przez 12 godzin zmagał się z konkurencją. Zanotował 525 wejść. Wcześniejszy rekord wynosił 500 powtórzeń. 

ROZMOWA Z Damianem Olendrem, czterokrotnym mistrzem Polski
Wytarłem sobie kawałek nogi do krwi
Czy już oficjalnie możemy mówić o czwartym rekordzie Polski?

- Po majówce wysłałem wszystkie materiały. Teraz czekam na weryfikację.
Jak czułeś się po próbie?
- Dobrze, ale byłem zmęczony. Nie jakoś bardzo, ale byłem lekko obolały. Mam na myśli głównie dłonie.
Już się zagoiły?
- Jeszcze nie do końca, bo wróciłem do treningów i ciągle nimi pracuje. Myślę, że jeszcze tydzień i będzie jak dawnie. Prawdopodobnie kilka paznokcie zejdzie, ale poza tym nie bolą mnie w ogóle.
Miałeś kryzys?
- Kilka, ale z doświadczenia z rekordami wiedziałem, że są chwilowe i przejdą. I tak było. Było kilka kryzysów związanych ze zmęczeniem i pod koniec próby. Głównie chodziło o ból dłoni, ale żaden z nich nie był jakiś duży.
O czym myślałeś przez pół dnia?
- Właściwie to się myśli o wszystkim i o niczym. Pierwsza połowa rekordu to rozmowa, żarty. Druga to już kompletny brak chęci na rozmowy i wewnętrzny dialog. Skupiłem się na liczeniu, co mi bardzo pomagało, żeby się zbierać do każdego powtórzenia. Miałem też wyliczony schemat na wejścia po linie, który sobie ciągle liczyłem w głowie.
A jak spałeś?
- W pierwszą noc słabo. Nie mogłem zasnąć ze zmęczenia i nasilał się ból rąk. Pół nocy przepatrzyłem w sufit, ale można to zawsze wykorzystać na różne przemyślenia. 
Po pobiciu rekordu "fejs" i telefon zapłonęły?
- Trochę tak. Ograniczyłem nawet media społecznościowe, bo wszędzie widziałem siebie i miałem juz trochę dość (śmiech - przyp. red.). Cieszę się, że każdy kolejny rekord jest coraz bardziej medialny. Być może pozwoli mi to robić coraz to trudniejsze wyzwania.
I trzeba pamiętać o pomocy dla Uli...
- Dokładnie. Podczas bicia rekordu udało się zebrać pieniądze, które pozwolą na kilkanaście zajęć rehabilitacyjnych dla Uli. Dziękuję wszystkim, którzy dołożyli się do tego. 
Na Twojej nodze widziałem krew. Co się stało?
- Podczas wchodzenia mocno opierałem linę o moją prawą nogę i mimo, że miałem bandaż, dwie pary skarpet i ochraniacz piłkarski to wytarłem sobie kawałek nogi do krwi. Do dzisiaj to się goi.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości