Z niewielkiej podłomżyńskiej miejscowości w 10 lutego 1940 roku władze sowieckie wywiozły na wschód ZSRR około 150 osób. Część z nich pozostała na zawsze w dalekiej Syberii, tylko nielicznym udało się wrócić do rodzinnego Podgórza. W miejscu, gdzie 77 lat temu NKWD-ziści przy strasznym mrozie spędzili 30 rodzin, i gdzie „rozpoczęła się gehenna przymusowej wywózki” został odsłonięty dziś Pomnik Pamięci Ofiar Sybiru.
- Nas zostało już tylko pięciu. To ostatni moment, by to wszystko uwidocznić – mówi Roman Kalista, który jako 7-latek rankiem 10 lutego 1940 roku został przetransportowany saniami do Łomży, skąd w bydlęcym wagonie wraz z rodziną rozpoczął morderczą podróż w głąb ZSRR.
Uroczystego poświęcenia pomnika dokonał bp. Tadeusza Bronakowski.
- To miało być proste, ciężkie, nawiązywać swym kształtem, kolorem do wagonów, którymi podróżowano - wyjaśnia Bartosz Kłosiński, projektant monumentu.