1:2 przegrali juniorzy starsi ŁKS-u w niedzielnym spotkaniu Centralnej Ligi Juniorów z Jagiellonią Białystok. Biało-czerwoni pozostawili jednak po sobie dobre wrażenie i trudno nie zgodzić się z trenerem Mateuszem Miłoszewskim, który stwierdził, że z taką grą poważnie mogą myśleć o utrzymaniu w juniorskich rozgrywkach.
W pierwszej połowie przewagę uzyskał zespół Jagiellonii, który udokumentował ją dwoma trafieniami. Najpierw, w 22. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę do siatki głową skierował Karol Buzun. W 35. minucie, ładnym strzałem z dystansu, prowadzenie podwyższył Dominik Prusaczyk.
ŁKS jednak dośćszybko otrząsnął się po tych dwóch ciosach i jeszcze na dwie minuty przed gwizdkiem na przerwę, po ładnym, szybkim kontrataku i uderzeniu Marcina Świderskiego strzelił gola kontaktowego.
Na drugą połowę biało-czerwoni wyszli zmobilizowani, by wyrównać stan meczu. Jagiellonia była jednak skuteczna w obronie i groźna w ofensywie, z minuty na minutę jednak rosła przewaga podopiecznych trenera Miłoszewskiego. Choć w końcówce meczu goście cofnęli się już do głębokiej defensywy, to nie popełniali w niej na tyle poważnych błędów, by choćby dopuścić do stworzenia realnego zagrożenia pod własną bramką. W efekcie spotkanie zakończyło się wynikiem ustalonym do przerwy.
- Dzisiejszym meczem pokazali chłopcy, że potrafią grać w piłkę. Jeżeli przyjeżdża do nas trzecia drużyna wsparta zawodnikami z szerokiej kadry pierwszego zespołu i ona już ostatnie 10-15 minut marzy o zakończeniu meczu i gra na cza, to o czymś to świadczy. Myślę, że to idzie w dobrym kierunki i jeżeli tak będą chłopcy grali, to myślę, że jeszcze nie jedną niespodziankę zrobimy w tej rundzie - podsumował spotkanie trener Mateusz Miłoszewski.
ŁKS 1926 - Jagiellonia Białystok 1:2 (1:2)
Bramki: 43" Świderski - 22" Buzun, 35" Prusaczyk