Miało łamać drzewa, sypać gradem i zalewać ulice, a skończyło się na strachu. Zapowiadany przez synoptyków potężny front burzowy na szczęście oszczędził Łomżę i okoliczne miejscowości. Zamiast paraliżu regionu i zrywanych dachów, noc minęła nadzwyczaj spokojnie.
Przypomnijmy, że wczorajsze prognozy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wyglądały naprawdę groźnie. Białostockie biuro prognoz wydało alert drugiego stopnia, ostrzegając przed ulewami do 55 mm i wiatrem, który w porywach miał pędzić nawet do 115 km/h. Najgorsze miało nadejść późnym popołudniem i wieczorem. Wielu mieszkańców profilaktycznie przestawiało samochody spod drzew, ale żywioł ostatecznie nas ominął.
O tym, jak łaskawa była to noc, najlepiej wiedzą łomżyńscy strażacy. Dyżurni nie mieli urwania głowy – mundurowi wyjeżdżali do akcji zaledwie dwa razy. Zgłoszenia dotyczyły zresztą lokalnej „klasyki gatunku”. Późnym wieczorem woda zalała – tradycyjnie już przy większych opadach – ulicę Leśną w Starych Kupiskach. Druga interwencja to po prostu usuwanie z drogi jednego powalonego konaru drzewa. I to by było na tyle z zapowiadanego kataklizmu.
Dziś IMGW nie wydało już dla naszego regionu żadnych ostrzeżeń. Czeka nas za to głęboki oddech od dotychczasowych upałów – idzie zdecydowane ochłodzenie.
W czwartek w ciągu dnia niebo będzie mocno zachmurzone, choć od zachodu powinny postępować większe przejaśnienia i rozpogodzenia. Miejscami może jeszcze przelotnie popadać deszcz. Termometry w najcieplejszym momencie dnia pokażą od 22°C do 24°C, a chłód spotęguje słaby i umiarkowany wiatr z północy. W nocy temperatura spadnie do przyjemnych 14°C – 16°C, wiatr chwilowo zmieni kierunek na południowo-zachodni i nieco przybierze na sile.
Przełom tygodnia przyniesie podobną aurę. W piątek w ciągu dnia znowu czeka nas przeplatanka chmur, słońca i przelotnego deszczu. Będzie jeszcze o stopień chłodniej – maksymalnie od 21°C do 23°C.
Warto jednak uważać w nocy z piątku na sobotę. Nad ranem wiatr z kierunków zachodnich zacznie mocniej dmuchać – w porywach miejscami do 55 km/h. Wtedy też chmury mocniej docisną północną część regionu, a na sąsiedniej Suwalszczyźnie znowu zacznie przelotnie padać. Wszystko wskazuje więc na to, że tropikalne dni na razie odpuszczają na rzecz typowego, zmiennego polskiego lata.