Reklama

Święto miasta i stulecie ŁKS-u w cieniu politycznej bitwy o tory. Czyj to właściwie pociąg?

15/06/2026 19:12

Dzisiejsza uroczysta sesja Rady Miejskiej miała mieć radosny, wręcz podręcznikowy przebieg. Powód do świętowania był podwójny – 608. rocznica nadania Łomży praw miejskich oraz wielki jubileusz 100-lecia Łomżyńskiego Klubu Sportowego. Wszystko zaczęło się zgodnie z planem, od uroczystej mszy świętej w Katedrze, której przewodniczył biskup Janusz Stepnowski. Jednak gdy radni i goście przenieśli się na salę obrad, podniosłą atmosferę szybko zastąpiły stare, dobrze znane polityczne przepychanki. Oficjalne gratulacje i laurki dla zasłużonych zostały całkowicie przykryte przez spór o to, kto ma większe prawa do przypisania sobie kolejowego sukcesu.

A tło dla tej “awantury” było wyjątkowo świeże. Zaledwie dwa dni wcześniej, w sobotę 13 czerwca, po 33 latach przerwy do Łomży wjechał pierwszy pociąg pasażerski. Skład specjalny ruszył z Ostrołęki punktualnie o 10:00 i po 36 minutach zameldował się w naszym mieście, wwożąc na pokładzie m.in. premiera Donalda Tuska. Od niedzieli ruszyły już regularne kursy POLREGIO i PKP Intercity. Sukces? Ogromny. Problem w tym, że w poniedziałek na sesji każdy chciał udowodnić, że to właśnie jego zasługa.

Najpierw msza, potem polityczny ring

Kolejową bombę jako pierwszy odpalił przewodniczący rady Wiesław Grzymała z Prawa i Sprawiedliwości. W swoim przemówieniu niby zaczął od okrągłych słów o rozwoju gospodarczym i szansach dla miasta, ale szybko skierował kamery na konkretne środowisko polityczne. Prosto z mównicy wyraził wdzięczność obecnemu na sali byłemu wicepremierowi Jackowi Sasinowi, wskazując, że to dzięki inicjatywie rządu PiS i ustawie Kolej Plus pociągi w ogóle ruszyły.

Reklama

Jacek Sasin z zaproszenia do tablicy skorzystał bez wahania. Przypomniał zgromadzonym, że to jego gabinet przyjął program w 2020 roku, zabezpieczył pieniądze i doprowadził do podpisania umowy na realizację w lipcu 2023 roku. I choć rzucił dyplomatycznie, że kontynuowanie inwestycji przez kolejną ekipę to „normalność”, która nie powinna budzić emocji, to jasny sygnał został wysłany: bez prawicy na kolei w Łomży wciąż rosłyby krzaki.

Bitwa na daty i zasługi

Na reakcję drugiej strony nie trzeba było długo czekać. Zgodnie z zasadą „uderz w stół”, na mównicę wkroczyła posłanka Koalicji Obywatelskiej, Alicja Łepkowska-Gołaś. Zaczęła co prawda od życzeń dla jubilata – ŁKS-u Łomża, któremu życzyła awansu do drugiej ligi i hojnych sponsorów – ale zaraz potem przeszła do ostrej kontry.

Reklama

Łepkowska-Gołaś zaczęła licytację na daty, twierdząc, że według pierwotnych planów poprzedników pierwszy pociąg miał pojechać dopiero w grudniu 2029 roku, tymczasem obecny rząd rządzący sprowadził go na tory już teraz, w czerwcu 2026 roku.

Atmosferę próbował nieco tonować Jacek Piorunek z zarządu województwa podlaskiego, choć i on nie odmówił sobie szpili w stronę przewodniczącego Grzymały, zarzucając mu brak obiektywizmu. Piorunek przyznał, że program Kolej Plus to zasługa PiS-u, ale to obecna koalicja rządowa i PSL skróciły czas wykonania o trzy i pół roku.

Reklama

Żeby uciąć dyskusje o tym, kto ma większe zasługi, Piorunek przeszedł do konkretów i wyłożył na stół liczby: to Urząd Marszałkowski dopłacił do tej kolei 65 milionów złotych i był faktycznym inicjatorem projektu, dając unijne środki na pierwsze dokumentacje.

Ostatecznie 608. urodziny Łomży i piękny jubileusz ŁKS-u pozostawiły lekki, czysto polityczny posmak. Zamiast wspólnego świętowania historycznego momentu, mieszkańcy dostali festiwal przerzucania się zasługami o to, czyj podpis pod kolejowym sukcesem jest ważniejszy. Najważniejszy finał jest taki, że po ponad trzech dekadach łomżanie wreszcie mogą podróżować pociągiem. I to jest nasze największe święto!

Reklama

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości