Ledwo Jarosław Zieliński opuścił MSWiA, a już pojawiają się zmiany na najważniejszych stanowiskach. Jest już pewne, że kojarzonego z Zielińskim generała brygadiera Leszka Suskiego na stanowisku Komendanta Głównego KG PSP zastąpi brygadier Andrzej Bartkowiak. Według informacji "Przeglądu" możliwe jest również, że swoje zabawki zbiera nadinspektor Daniel Kołnierowicz, szef podlaskiego garnizonu policji.
Premier Mateusz Morawiecki powołał brygadiera Andrzeja Bartkowiaka na stanowisko Komendanta Głównego KG PSP. Nowy szef strażaków został także nowym Szefem Obrony Cywilnej Kraju i zastąpił gen. bryg. Leszka Suskiego, często widywanego w naszym regionie u boku Jarosława Zielińskiego.
O zbliżającej się zmianie na stanowisku szefa strażaków informował wcześniej "Przegląd" w artykule "Pożegnanie ministra od konfetti" i - jak widać - informacja się potwierdziła. Z wydawnictwa możemy się też dowiedzieć, że dymisja Zielińskiego może zakończyć karierę szefa podlaskiej policji, który "awans na to stanowisko zawdzięcza bezpośrednio Jarosławowi Zielińskiemu".
– Większość, która nie jest powiązana z ludźmi Zielińskiego, cieszy się z tej dymisji. Ludzie mają nadzieję, że nie będzie już więcej patroli przy biurze poselskim Zielińskiego na ulicy Warszawskiej w Białymstoku, gdzie patrol „spacerował” po osiem-dziesięć godzin dziennie 50 m w tę i z powrotem. Że nie będą musieli koczować na dworcu PKP i czekać na jego przyjazd. Że nie będzie akcji typu konfetti, „błysk” na skrzyżowaniach itd. – mówi Norbert Kościesza, były policjant Komendy Miejskiej w Białymstoku, autor „Psów prewencji” i „Folwarku komendanta”. – Po cichu mówią też, że szef podlaskiego garnizonu, nadinsp. Daniel Kołnierowicz, również zbiera swoje zabawki. Jeśli odejdzie sam lub zostanie przesunięty na inne stanowisko, wraz z nim pójdą w odstawkę jego ludzie. Zwłaszcza „specjalista od konfetti”, prawa ręka komendanta, awansowany przez Zielińskiego na stopień podinspektora. Wielu ma taką nadzieję, a jak będzie, zobaczymy, bo nie od dziś wiadomo, że oficerowie policji, zwłaszcza ci ze znajomościami, spadają na cztery łapy jak koty - czytamy w Przeglądzie.
Sam Zieliński w swoim komunikacie napisał, że kończy pracę w MSWIA "z poczuciem dobrze wykonanych zadań, których efekty ocenili Wyborcy, a obraz medialny skoryguje czas". Dodał też, że służby, które nadzorował, działają sprawnie. Media jednak wyliczają szereg powodów jego dymisji, wśród których można znaleźć np. zamiłowanie do celebry i świętowanie z udziałem setek mundurowych z każdej okazji, choćby otwarcia posterunku, przekazania radiowozu czy poświęcenia sztandaru komendy powiatowej, ale także fakt, że za jego rządów nasilił się trend odchodzenia funkcjonariuszy z resortu i spadła liczba ochotników do mundurówki.
- Jakkolwiek by było, to jednak Podlasie, na pewno nie do końca zasłużenie, stało się symbolem upadku policji za rządów Zjednoczonej Prawicy - czytamy w Przeglądzie.
Całość dostępna jest tutaj: Pożegnanie ministra od konfetti
Przypomnijmy, że w ostatnim czasie nastąpiła też zmiana na stanowisku Komendanta Miejskiego Policji w Łomży.