We wtorkowe popołudnie nastąpił polityczny zwrot w województwie podlaskim. PiS stracił władzę w sejmiku, co tylko potwierdziło złą passę partii. Nowym przewodniczącym sejmiku województwa podlaskiego został Cezary Cieślukowski z Trzeciej Drogi, pokonując w głosowaniu tajnym Wandę Mieczkowską z PiS. Na marszałka województwa wybrano Łukasza Prokoryma z KO, a wicemarszałkami mianowano Wiesławę Burnos i Marka Malinowskiego – zaskakująco – przedstawicieli PiSu. To co głośno medialnie nazwano zdradą, okazuje się być efektem porozumienia zawartego w „spokojnej atmosferze”. A odpowiedź na pytanie - kto się do niego przyczynił, z dnia na dzień stała się jasna.
Sensacyjne doniesienia z naszego województwa, które we wtorkowe popołudnie obiegły media, czyli fakt utraty władzy w sejmiku podlaskim przez PiS spowodowały lawinę komentarzy i spekulacji odnośnie tego, kto poza samymi zainteresowanymi stoi za tą sprawą. Chociaż od samego początku wiadomo było, że to właśnie nowi wiceprzewodniczący – Wiesława Burnos i Marek Malinowski przeszli na stronę koalicji szukano potwierdzenia, kto tak skutecznie zachęcił ich do współpracy. Pewnym stało się, że to właśnie Tadeusz Truskolaski – prezydent Białegostoku i jego syn Krzysztof Truskolaski – szef regionu podlaskiego Platformy Obywatelskiej doprowadzili do utraty większości przez PiS w województwie.
W wywiadzie udzielonym Wirtualnej Polsce, Tadeusz i Krzysztof Truskolascy potwierdzają, że to właśnie oni prowadzili rozmowy z radnymi, którzy zmienili swoje polityczne poglądy. Miały one odbywać się w "spokojnej atmosferze", służącej podejmowaniu konstruktywnych decyzji.
- Mogę już teraz powiedzieć, że byliśmy we dwóch z Tadeuszem Truskolaskim odpowiedzialni za te rozmowy i tak naprawdę tylko my w stu procentach znaliśmy wszystkie szczegóły - mówi Krzysztof Truskolaski.
Przewodniczący podlaskich struktur Platformy Obywatelskiej dodaje, że pierwsze rozmowy dotyczące składu nowego zarządu województwa podejmowano już na początku kwietnia. Po około miesiącu odbyła się ta najważniejsza z nich – z radnymi z listy PiS – Wiesławą Burnos i Markiem Malinowskim, jednak toczyła się ona w bardzo wąskim gronie.
- Odbyła się we wtorek rano przed posiedzeniem sejmiku. Jeszcze w poniedziałek do późnego popołudnia nie było nic ustalone. Termin spotkania został uzgodniony w godzinach wieczornych. Utrzymywaliśmy te informacje w ścisłym gronie, bo radni obawiali się hejtu. Ich obawy potwierdza zachowanie Jacka Sasina, który podczas posiedzenia sejmiku był bardzo zdenerwowany, wywierał presję, żeby pan Malinowski wyszedł z sali, ale radny to wytrzymał – wyjaśnił Tadeusz Truskolaski.
Warto wspomnieć, że w udzielonym Wirtualnej Polsce wywiadzie Truskolascy potwierdzili udział wiceministra rolnictwa - Stefana Krajewskiego z PSL w rozmowach prowadzonych z radnymi wybranymi z list PiS.