Poprawia odporność, wzmacnia hart ducha, zimą zastępuje czapkę i szalik- o zaletach pływania w zimnej (czasem wręcz lodowatej!) wodzie łomżyńskie morsy mogą opowiadać bez końca. Dziś w samo południe na plaży miejskiej przy moście Hubala spotkało się kilka osób. Zrzucili ubrania i chwilę później zanurzyli się w Narwi!
Dzisiejsza temperatura wody w rzece to zaledwie ok. 5 st. C.
- To za ciepło!- śmieją się amatorzy lodowatych kąpieli i wspominają, jak pewnego dnia popływać przyjechali z piłą- najpierw trzeba było wyciąć przerębel. Tamtej zimy okazało się jednak, że pod pierwszą taflą lodu znajduje się kolejna, zalana kilkudziesięcioma centymetrami wody. Z pływania nic nie wyszło.
Dziś do wody członkowie łomżyńskiego stowarzyszenia morsów wskoczyli bez problemu. W rzece kąpało się kilka osób- w tym jedna kobieta.
- Najprzyjemniej jest wtedy, kiedy temperatura wody ma ok. zera stopni, jeszcze nie zamarza, ale już pojawiają się w niej grudki, przypominające kaszę manną. Wtedy płyniemy i czujemy te kryształki ocierające się o ciało- opowiada Marek Czerwonko.
Zalet "morsowania" jest wiele- zimna woda korzystnie wpływa na pracę układu immunologicznego, stabilizuje pracę serca, zapobiega żylakom, pobudza lepiej niż mocna kawa. Prawda jest jednak taka, że łomżyńskie morsy pływanie w zimnej wodzie po prostu lubią. Dobroczynne właściwości kąpieli są dopiero na drugim miejscu.
Morsom towarzyszyliśmy z kamerą.