Reklama

W Łomży nikt nie zbierał pieniędzy na dżihad?

24/01/2017 07:58

Jak twierdzi ostatni ze świadków przesłuchiwanych przed Sądem Okręgowym w Białymstoku, w Łomży nikt nie zbierał pieniędzy "na wojnę w Syrii". Wczoraj odbyła się kolejna rozprawa czterech Czeczenów oskarżonych o zbieranie pieniędzy i rekrutację bojowników na dżihad.

W poniedziałek białostocki sąd przesłuchiwał byłą pracownicę zajmującej się pomocą uchodźcom Fundacji "Ocalenie" w Łomży. Kobieta ma pochodzenie czeczeńskie i status uchodźcy, przebywała w Polsce od jesieni 2003 roku (obecnie mieszka w Niemczech). W fundacji zajmowała się m.in. pomocą uchodźcom w kontaktach z urzędami i instytucjami polskimi; w środowisku Czeczenów mieszkających w Łomży i jej okolicach była znana i poważana. Opowiadała, że w 2014 r. w ośrodku pojawił się mężczyzna z raną postrzałową. Mówił, że doznał jej podczas walk z wojskami rosyjskimi w Czeczenii. Kobieta pomagała mu, by został przyjęty przez lekarza, a potem trafił na operację (kulę usunięto mu w Białymstoku). W jej wyjaśnieniach pojawił się też wątek Syrii. Jak przyznała, dopytywana przez prokuratura, od żony tego mężczyzny usłyszała, że do postrzału doszło nie w Czeczenii, a właśnie w Syrii.

Czterech obywateli Rosji deklarujących narodowość czeczeńską prokuratura oskarża o to, że działali w zorganizowanej grupie przestępczej w Polsce i w Turcji, m.in. gromadząc pieniądze na potrzeby działań o charakterze terrorystycznym prowadzonych przez ISIS. W zarzutach jest mowa o blisko 9 tys. euro. Według aktu oskarżenia grupa działała od maja do października 2014 r. w Białymstoku, Łomży, Warszawie i innych miejscach w Polsce, a także w Turcji, rekrutując bojowników na dżihad, a także zajmując się organizowaniem i kupowaniem sprzętu paramilitarnego.

Reklama

Do aktów terrorystycznych miało dochodzić na terytorium Syrii i Iraku, tam też trafiał kupowany sprzęt. W śledztwie pojawił się wątek leczenia w Polsce (w szpitalach w Łomży i Białymstoku) Czeczena rannego w walkach. Sąd bada, czy mężczyzna został ranny w Czeczenii, czy też - jak twierdzi prokuratura - w Syrii.

Od zatrzymania przez ABW na początku 2015 r. oskarżeni są aresztowani; w poniedziałek sąd przedłużył ten areszt do maja. Żaden z nich nie przyznaje się do zarzutów. Proces został odroczony do drugiej połowy lutego, wówczas ma być przesłuchany w charakterze świadka funkcjonariusz ABW. Sąd wciąż czeka również na tłumaczenie z czeczeńskiego i rosyjskiego na język polski rozmów oskarżonych, nagranych w ramach tzw. kontroli operacyjnej przez ABW.

Reklama

Na pierwszej rozprawie wnioskowali o to obrońcy. W ocenie ich klientów, dotychczasowe tłumaczenia nie są dokładne, a stanowią raczej streszczenie tych podsłuchów.

Na podst. PAP/WP.PL

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości