Reklama

Wisła lepsza od ŁKS-u w Centralnej Lidze Juniorów [FOTO]

29/03/2015 18:49

Komplet punktów wywieźli młodzi piłkarze Wisły Kraków z Łomży po rozegranym w niedzielne południe spotkaniu Centralnej Ligi Juniorów z ŁKS-em 1926 Łomża. Wisła była wyraźnie lepsza od ełkaesiaków, którym wyraźnie ten mecz nie wyszedł i wygrała dziś 2:1.

- To było nasze najsłabsze spotkanie od początku tej rundy - przyznał po meczu trener Mateusz Miłoszewski.

Trudno nie zgodzić się z tą opinią, mając w pamięci choćby mecz z Jagiellonią Białystok, w którym ŁKS był równorzędnym rywalem żółto-czerwonych. Dziś nie było widać ani tej jakości, ani tego zaangażowania, co dwa tygodnie temu.

W pierwszej połowie Wisła bez większych kłopotów narzuciła swój styl gry. Widać było, że mistrz Polski, choć ostatnio miał swoje problemy, to dobrze zorganizowany zespół, który dobrze wie, co ma grać. ŁKS był natomiast chaotyczny, nie widać było żadnego planu, a zawodnicy nie wykonywali poleceń trenera, którzy co chwila napominał ich, by wykorzystywali całą szerokość boiska. Biało-czerwoni (choć dziś ubrani na czarno) z uporem maniaka próbowali przedostać się pod bramkę gości środkiem czyli tą strefą boiska, w której było największe zagęszczenie rywali. "Biała gwiazda" w dodatku grała bardzo uważnie w defensywie, a jej piłkarze kiedy tylko mogli podwajali, a nawet potrajali krycie, przez co podopieczni Mateusza Miłoszewskiego notowali częste straty piłki.

Reklama

Mimo to można powiedzieć, że biało-czerwoni kontrolowali przebieg gry nie dopuszczając do groźnych sytuacji w swoim polu karnym. Jeden błąd jednak spowodował, że po 20 minutach meczu przyjezdni objęli prowadzenie. Przyniosła je indywidualna akcja Oskara Wąsikowskiego, który wbiegł z piłką z lewej w pole karne i strzałem z ostrego kąta umieścił piłkę w siatce. Coć do gwizdka na przerwę widowisko na murawie miało podobny przebieg, to jednak wynik nie uległ już zmianie i na przerwę ełkaesiacy zeszli z jednym golem straty.

Początek drugiej połowy wcale nie wyglądał lepiej w wykonaniu biało-czerwonych. Wisła nie cofnęła się i nie miała zamiaru bronić wyniku, lecz dążyła do strzelenia drugiego gola. I ta sztuka jej się udała. Wcześniej jednak czerwnoą kartkę za drugą żółtą obejrzał Boroń. Była to zresztą mocno kontrowersyjna sytuacja, bo sędzia uznał, że Boroń próbował wymusić rzut karny. Nie miał jednak do tego najmniejszych przesłanek, poniewał łomżyński zawodnik co prawda upadł w polu karnym gości po niezbyt mocnym kontakcie z obrońcą, ale zaraz się podniósł i nie było widać, żeby upominał się u arbitra o podyktowanie karnego. Sędzia jednak gwizdkiem przerwał wyprowadzanie przez Wisłę piłki i ukarał naszego zawodnika żółtą kartką, a jako że był to już drugi taki kartonik, chwilę później w górę powędrował również czerwony.

Reklama

- W drugiej połowie na pewno pomogła im ta druga żółta kartka i w konsekwencji czerwona. Wtedy Wisła uwierzyła, otworzyła się i trochę zaczęła grać w piłkę - podkreślił trener Miłoszewski.

Przyniosło to drugiego gola dla przyjezdnych.

W 75 minucie jednak siły na boisku ponownie się wyrównały po tym, jak również jeden z zawodników Wisły obejrzał po raz drugi żółty kartonik i musiał opuścić murawę. Niedługo po tym ŁKS zdobył wyrównującą bramkę i dla Wisły zaczęła się nerwowa końcówka. Ostatnie minuty upłynęły pod znakiem ataków ŁKS-u, który koniecznie chciał doprowadzić do wyrównania. Ataki te jednak były zbyt chaotyczne i nie przyniosły powodzenia, przez co mecz zakończył się wynikiem 1:2 i sytuacja ŁKS-u w tabeli nie zmieniła się jeśli chodzi o pozycję, za to pogorszyła z punktu widzenia pogoni za uciekającą pozycją dającą utrzymanie. Po 21 kolejkach biało-czerwoni wciąż zajmują ostatnie miejsce z 15 punktami na koncie i do bezpiecznego 12. miejca tracą 7 punktów.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości