Zdecydowana przewaga potwierdzona czterema strzelonymi golami przy zerowych stratach. Tak w telegraficznym skrócie można podsumować wczorajsze spotkanie ŁKS-u 1926, który na wyjeździe zmierzył się z Granicą Kętrzyn. Drużyną, która kilka dni temu zremisowała w Ostródzie z tamtejszym Sokołem.
ŁKS wyraźnie już powrócił na ścieżkę ligowych zwycięstw, a dość krótki spadek formy ma już za sobą. Drugie z rzędu wysokie zwycięstwo nie może być bowiem przypadkowe. Jeśli taką formę piłkarze biało-czerwonych utrzymają do końca rozgrywek, to w przyszłym sezonie będziemy na stadionie w Łomży oglądać zupełnie innych rywali niż w ostatnich latach.
ŁKS przeważał we wczorajszym meczu od pierwszych jego minut, choć początkowo piłkarze trenera Mateusza Miłoszewskiego nie mogli wstrzelić się w bramkę gospodarzy. Pudłował Olesiński i Zaniewski, celnie choć słabo uderzał Sadowski. W pierwszej połowie gra obronna gospodarzy była skuteczna aż do 44. minuty, kiedy to Zaniewski dobił do pustej bramki uderzenie Karola Stysia i otworzył wynik.
Po przerwie dominacja ŁKSu była już totalna. Do tego stopnie, że pierwszy strzał na bramkę Oliwera Wienczatka piłkarze Granicy oddali dopiero w 90. minucie. Wcześniej jednak dużo sie działo pod ich bramką.
Najpierw, w 50. minucie Zaniewski efektownie uderzył z przewrotki i trafił w poprzeczkę. Cztery minuty później, bardzo aktywny w tym meczu napastnik ŁKS-u strzelił celnie, ale spisał się bramkarz miejscowych, który odbił piłkę na słupek. Za to już w 60. minucie był bezradny przy strzale głową... oczywiście Zaniewskiego, który wykorzystał dośrodkowanie Stysia i podwyższył wynik na 2:0.
Zaledwie sześciu minut potrzebowali piłkarze biało-czerwonych, by po raz trzeci tego dnia cieszyć się z trafienia. Tym razem jego autorem okazał się Reinaldo Melao, który przypomniał o tym, że jego obecność w polu karnym rywala to zawsze jest duże zagrożenie dla bramki. Brazylijski stoper ŁKS-u nie powiedział jednak jeszcze ostatniego słowa. Powiedział je w 88. minucie, kiedy po trzecim z rzędu rzucie rożnym ponownie wpakował piłkę do bramki kętrzynian.
Okazałe zwycięstwo ŁKS-u umocniło naszą drużynę na wysokim, 4. miejscu w tabeli i przybliżyło do utrzymania lub jak kto woli awansu do nowej III ligi. Teraz czekamy na kolejną wygraną, do której okazja będzie już w najbliższą sobotę, kiedy to ełkaesiacy zmierzą się na swoim stadionie z GKS-em Wikielec.
Granica Kętrzyn - ŁKS 1926 0:4 (0:1)
Bramki: Łukasz Zaniewski 44, 60, Reinaldo Melao 66, 88
ŁKS: Wienczatek - Gałązka, Melao, Kamienowski, Przysowa (77 Wasiulewski) - Styś (75 Kubala), Rydzewski, Świderski (72 Kacprzyk), Olesiński - Zaniewski, Sadowski