Jutro wieczorem po raz pierwszy miłośnicy i kibice MMA w Łomży będą mieli okazję na miejscu obejrzeć zawodową galę mieszanych sztuk walki. Dziś po południu, w Klubie Quattro, odbyło się oficjalne ważenie zawodników, którzy jutro wejdą do oktagonu.
W walkach wieczoru zobaczymy Katarzynę Lubońską (3-1), która walczyła ostatnio na gali KSW 33, a jutro zmierzy się z Węgierką Renatą Cseh-Latntos (2-3). W drugim pojedynku wieczoru łomżyńskiej gali Mateusz Zawadzki (12-2-2), który podczas poprzedniej edycji PLMMA/3F rozbił błyskawicznie Ramunasa Paliunisa tym razem zmierzy się, w bardzo dobrze zapowiadającym się boju, z Rafałem Lewoniem (11-5).
- Początkowo miałam mieć inną przeciwniczkę, ale jakieś pięć czy sześć dni przed walką okazało się, że mam inną rywalkę - powiedziała nam Katarzyna Lubońska zapytana o to, czy zna swoją przeciwniczkę. Jej walka będzie więc w dużym stopniu improwizowana. Lubońska to jednak jedna z najbardziej utalentowanych polskich zawodniczek MMA, która w swoim CV ma chociażby walkę dla największej polskiej organizacji jaką jest KSW, z którą ma podpisany profesjonalny kontrakt.
- Nie mam jeszcze konkretnej daty, kiedy będę znów walczyć w KSW, także nie jestem w stanie stwierdzić kiedy to może być, ale mój kontrakt zapewnia, że będę jeszcze walczyć dla KSW - potwierdza zawodniczka.
Dwie walki dla KSW ma też na koncie uczestnik drugie walki wieczoru Mateusz Zawadzki. Jutrzejsze starcie z Rafałem Lewoniem jest dla niego wyjątkowo istotne, ponieważ w przypadku wygranej otworzy mu drzwi do trzeciej walki w KSW.
- Wszystko zależy od tej walki więc zapraszam wszystkich na jutrzejszą gale, bo ona zadecyduje czy zobaczycie mnie w KSW czy nie - powiedział po ważeniu Mateusz, który jeśli wygra, to będzie mógł walczyć już podczas najbliższej gali KSW.
Jak stwierdził Mateusz Zawadzki, zna swojego przeciwnika i jest przygotowany, ale w MMA nigdy niczego nie można być do końca pewnym.
- Taktykę mam już przygotowaną wraz z trenerami i myślę, że rozszyfrowaliśmy Rafała, ale wiadomo jak to jest w walce, może być różnie. W każdym razie jakiś tam plan taktyczny jest na pewno - stwierdził zawodnik z Ełku, który po sąsiedzku liczy na doping i wsparcie łomżyńskiej publiczności.
W drugiej w karierze zawodowej walce zobaczymy też jutro Damiana Zorczykowskiego (0-1) z Fight Club Łomża, który zmierzy się w klatce z Robertem Collinsem (0-1). Obaj mają podobne, na razie niezbyt dobre doświadczenie z zawodowego debiutu i jutro zapewne zechcą poprawić swój skromny jeszcze bilans. Collins nie zdążył dotrzeć na dzisiejsze ważenie, ale jak zapewniali organizatorzy, zostanie zważony jak tylko dojedzie do Łomży.
- Niestety, był to nieszczęśliwy debiut, bo to było nieprzemyślane. Wziąłem walkę z dnia na dzień, podjąłem się, rywal okazał się bardzo mocny, przygotowany w jednym z topowych klubów. Teraz żałuję, na pewno inaczej by się to skończyło. Teraz wziąłem walkę z okresem przygotowawczym, na pewno będzie dobrze, poprawię ten rekord i będę szedł dalej do przodu - zapewnił Damian, który chce w dalszym ciągu rozwijać się w zawodowym MMA.
W drugiej walce z karty głównej obejrzymy jutro innego zawodnika z Łomży, reprezentanta Black Horse MMA. Patryk Surdyn (1-0) w swojej drugiej zawodowej walce zmierzy się z debiutantem Pawłem Hołym (0-0).
W pozostałych walkach (amatorskich na zasadach AFC) zmierzą się jutro:
Patryk Nacewicz vs. Szymon Topolski Piotr Mroczkowski vs. Paweł Sieczkowski Hubert Sulewski vs. Mansur Azhiev Krystian Cwalina vs. Adrian Kozikowski