Reklama

Zwycięstwo na pół gwizdka [VIDEO i FOTO]

30/05/2015 22:59

Jak najmniejszym nakładem sił postanowili wygrać sobotnie spotkanie przeciwko Romincie Gołdap piłkarze ŁKS-u 1926 Łomża. Jak zaplanowali, tak też zrobili. Dlaczego tak? Bo w środę czeka ich finał Okręgowego Pucharu Polski z Jagiellonią II Białystok.

Od pierwszego gwizdka arbitra widać było, że biało-czerwoni grają na pół gwizdka. Do tego stopnia, że rozpaczliwie broniąca się przed spadkiem Rominta niewiele różniła się poziomem gry od ełkaesiaków, którzy jak chcą, to grać potrafią. Momentami jednak najwidoczniej naszym piłkarzom nudziła się taka powolna kopanina i przyspieszali tempa, co od razu powodowało zagrożenie pod bramką gości. W 13. minucie piłka znalazła się nawet w siatce, ale okazało się po chwili, że Michał Sadowski, który ją tam umieścił, zrobił to ze spalonego. Mimo to piłkarze i kibice zdążyli już się ucieszyć z objęcia prowadzenia, bo sędzia zareagował gwizdkiem z dużym opóźnieniem.

Wypada jeszcze odnotować, że w 22. minucie celnym strzałem popisał się Przemysław Olesiński, ale trafił prosto w Radosława Gąsiorowskiego, który pilnował bramki Rominty.

Reklama

"Lajtowa" gra ŁKS-u zachęciła piłkarzy Rominty, którzy w 44. minucie przeprowadzili akcję, po której Aleksandr Popławski dał swojej drużynie prowadzenie. Do przerwy ŁKS-owi zabrakło już czasu, by zmienić ten wynik i obie drużyny zeszły z murawy przy stanie 0:1.

W szatni najwidoczniej trener Miłoszewski powiedział swoim piłkarzom kilka słów zachęty, bo po powrocie na boisko potrzebowali zaledwie pięciu minut, by doprowadzić do wyrównania. Po rzucie rożnym piłkę głową zgrał Rafał Maćkowski, a Olesiński dość szczęśliwie, bo po rykoszecie od leżącego obrońcy, umieścił futbolówkę w siatce nad również już leżącym bramkarzem Rominty. Chwilę później mogło być już 2:1, ale wychodzący we dwóch na osamotnionego bramkarza ełkaesiacy nie zdołali wykorzystać tak idealnej sytuacji do strzelenia gola. Po kolejnej minucie znów powinien paść gol dla biało-czerwonych. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu wolnego bardzo ładnym uderzeniem głową popisał się Joao Carlos Cardoso. Brazylijczyk miał jednak pecha i trafił tylko w słupek.

Reklama

Po tych kilku minutach, które mogły rozstrzygnąć losy rywalizacji, ŁKS powrócił do gry z pierwszej połowy, choć przebieg meczu miał pod kontrolą i nie pozwalał na zbyt wiele gościom, którzy w ofensywie nie stanowili wielkiego zagrożenia.

Ponownie podopieczni Mateusza Miłoszewskiego przebudzili się około 80. minuty i znów okazało się, że wystarczy trochę przyśpieszyć grę, by obrona zespołu z Gołdapi zaczęła się gubić. I wtedy właśnie, po przejęciu piłki w środku boiska przez Alberta Rydzewskiego i podaniu na skrzydło do Olesińskiego, pomocnik ŁKS-u dokładnie dograł w pole karne, gdzie akcję celnym uderzeniem zakończył Jakub Kamiński.

Reklama

I znów ŁKS zaczął przez kilka minut grać na swoim poziomie, dzięki czemu przyjezdni długimi fragmentami nie byli wstanie opuścić nawet swojego pola karnego, nie wspominając o swojej połowie boiska. Po pięciu minutach takiej gry Rominta zdołała dojść z piłką do środka, ale strata futbolówki w tym momencie mogła i powinna kosztować ich również stratę kolejnego gola. W roli głównej po raz drugi mógł wystąpić Kamiński, który otrzymał świetne, prostopadłe podanie, po którym znalazł się sam na sam z bramkarzem gości. Zawodnik ŁKS-u wszystko zrobił dobrze. Położył bramkarza, minął go i z ostrego kąta uderzył po długim rogu do pustej bramki. Tyle tylko, że niecelnie...

W końcówce Rominta próbowała doprowadzić do wyrównania, ale nie była w stanie zrobić większej krzywdy gospodarzom i mecz zakończył się zwycięstwem ŁKS-u. Po meczu trener Miłoszewski przyznał, że chciał ten mecz wygrać, ale jednocześnie uniknąć urazów czy kontuzji, bo w perspektywie jest finał OPP. Cel osiągnął i w tym przypadku można uznać, że uświęcił on środki, choć kibice, którzy przyszli na stadion, wielkiego futbolu sobie nie pooglądali. Mimo to trzeba zgodzić się ze stwierdzeniem opiekuna biało-czerwonych, że jego drużyna zasłużyła na zwycięstwo, bo nawet grając na pół gwizdka była wyraźnie lepsza od przyjezdnych znad granicy z Rosją.

Reklama

Sobotni mecz, jak wszystkie domowe spotkania ŁKS-u w tym sezonie, był przez nasz portal transmitowany na żywo. W retransmisji, którą udostępniamy możecie obejrzeć to spotkanie jeszcze raz, a jeśli ktoś już oglądał lecz nie wytrwał do końca, może posłuchać jak świętowali piłkarze w szatni i co miał do powiedzenia szkoleniowiec biało-czerwonych.

ŁKS 1926 Łomża - Rominta Gołdap 2:1 (0:1)

Bramki: Olesiński 50, Kamiński 80 - Popławski 44

ŁKS: Radchenko - Malinowski, Stankiewicz, Cardoso, Przysowa, Olesiński, Kamiński (87 Brutkowski), Maćkowski, Kacprzyk (58 Pomorski), Brzozowski (78 Rydzewski), Sadowski (68 Kraska)

Reklama

Rominta: Gąsiorowski - Mościński, Koszycki, Sarmont, Sobolewski, Duran, Paszkowski, Popławski, Dyniszuk, Łapiński, Rynkiewicz

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości