Reklama

Księgowa skazana za przywłaszczenie ponad miliona złotych czeka na decyzję sądu

17/01/2025 11:13

Obrońcy skazanej argumentują, że w drugiej instancji, sąd nie był należycie obsadzony. Przewodniczący składu orzekającego został nominowany na sędziego przez tzw. neoKRS.

Jak podała Polska Agencja Prasowa, Sąd Najwyższy odłożył do 30 stycznia ogłoszenie decyzji w sprawie kasacji wyroku dla byłej księgowej jednej z łomżyńskich uczelni, która została skazana na 3 lata więzienia za przywłaszczenie blisko 1,2 miliona złotych. Obrońcy oskarżonej wskazują na fakt, że w sądzie drugiej instancji przewodniczącym składu orzekającego był sędzie nominowany przez tzw. neoKRS. Podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości doszło do zmian przepisów, w myśl których 15-osobowy skład Krajowej Rady Sądowniczej był wybierany przez sejm, a nie przez środowisko sędziowskie, jak to miało miejsce wcześniej. Zmiany te spowodowały, że obecna większość rządząca i część prawników uważa tę instytucję za niekonstytucyjną i upolitycznioną.  

Rozprawa dotyczącą kasacji rozpoczęła się w listopadzie i była kontynuowana wczoraj, 16 stycznia. Zgodnie z informacjami podanymi przez PAP przewód sądowy został zamknięty, a publikacja wyroku została odroczona do 30 stycznia.  

Reklama

W marcu 2023 roku sąd apelacyjny utrzymał wyrok wobec byłej głównej księgowej jednej z łomżyńskich uczelni. Została ona skazana na 3 lata pozbawienia wolności za przywłaszczenie blisko 1,2 miliona złotych. Ma również zwrócić pieniądze i zapłacić 20 tysięcy złotych grzywny. 

O sprawie pisaliśmy poniżej.

Zarzuty, jakie postawiono oskarżonej, dotyczyły okresu od stycznia 2011 do lutego 2013 roku. Według prokuratury, główna księgowa (formalnie zajmująca stanowisko kwestora) działała z zamiarem bezpośrednim i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Organa ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zawiadomił pełnomocnik właściciela placówki.

Reklama

Oskarżona kwestor nie przyznała się do zarzutów przywłaszczenia pieniędzy i przedstawiła alternatywną wersję wydarzeń. Według niej operacje finansowe zostały przeprowadzone za zgodą i na polecenie osoby pełniącej rolę pełnomocnika właściciela uczelni. Twierdziła również, że pieniądze były wypłacane tej osobie na różne cele.

Jednakże sąd nie uznał tej wersji za wiarygodną i niepopartą dowodami. Sędzia Sławomir Wołosik stwierdził w ustnym uzasadnieniu wyroku, że nie można założyć, iż oskarżona działała w interesie właściciela szkoły, podejmując bezprawne działania.

Reklama

Sąd odwoławczy zwrócił uwagę na silną pozycję oskarżonej na uczelni oraz na brak kontroli i rzeczywistego nadzoru nad księgowością finansową ze strony kanclerzy. Sąd argumentował, że gdyby linia obrony oskarżonej była prawdziwa, to pełnomocnik właściciela szkoły nie podjąłby działań zmierzających do sprawdzenia finansów uczelni ani nie złożyłby zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa.

Biegli powołani w śledztwie ustalili, że oskarżona wydawała pieniądze na spłatę kredytów, opłacanie swoich rachunków oraz na zakup samochodu. Dodatkowo oskarżona wzięła ponad sto zaliczek i ich nie rozliczyła.

Reklama

Sąd apelacyjny orzekł, że kara trzech lat pozbawienia wolności nie jest nadmiernie surowa. W swoim uzasadnieniu, z jednej strony, wziął pod uwagę fakt, że oskarżona była wcześniej nieskarżona oraz miała dobrą reputację w swoim środowisku. Z drugiej strony, jednakże uwzględnił, że przestępstwo, które popełniła, było dobrze przemyślane, zaplanowane i wykonane z premedytacją oraz z nadużyciem zaufania pracodawcy, co spowodowało znaczącą szkodę finansową.

Sąd zauważył również, że zachowanie oskarżonej może być uznane za objaw demoralizacji, co nakłada na nią potrzebę długotrwałej resocjalizacji w warunkach więzienia.

Reklama

 

Źródło: Polska Agencja Prasowa Aktualizacja: 17/01/2025 11:58
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości