Reklama

Akademiczki pokazały, na co je stać! FOTO

25/10/2012 09:27

KTS Zamek Tarnobrzeg to prawdziwa potęga w kobiecym tenisie stołowym. Klub, który może pochwalić się 20-krotnym zdobyciem tytułu Mistrza Polski i mający w swoim składzie uczestniczki Olimpiad z Pekinu i Londynu był zdecydowanym faworytem rozegranego wczoraj meczu Ekstraklasy kobiet w tenisie stołowym. Mimo to, podopieczne Wacława Tarnackiego zupełnie nie przestraszyły się utytułowanych rywalek i grały z nimi jak równy z równym. Mało tego! To łomżynianki dwukrotnie obejmowały prowadzenie w tym spotkaniu i był moment, że mogły sprawić sensację i wygrać. Niestety, sensacji nie było, łomżyńskie "akademiczki" przegrały mecz 3:2, ale pokazały, że stać je na bardzo dużo.

- Uważam, że to jest ciekawa drużyna przez to, że Dong Rui Fang doszła do drużyny z poprzedniego sezonu. Jest to drużyna pełna w sensie, że nie ma tutaj luk i każda z tych zawodniczek ma swój określony poziom - komplementował łomżyński zespół trener tarnobrzeżanek Zbigniew Nęcek.

Szkoleniowiec gości wyróżnił w łomżyńskiej drużynie przede wszystkim Ren Bingran, która wręcz rozbiła Ukrainkę Ritę Piesocką, przy czym trzeba podkreślić, że rywalka "Żanki", mimo młodego wieku (21 lat) jest już bardzo utytułowaną zawodniczką i ma na koncie m.in. wicemistrzostwo Europy seniorek z 2009 roku.

- Świetny pojedynek zagrała Ren Bingran z Piesocką. Z kolei z mojej strony uważam, że Piesocką stać na troszkę więcej, bo jest to utytułowana zawodniczka. No i w pierwszej grze. Dong Rui Fang przypominała tę Dong Rui Fang, którą pamiętam sprzed wielu lat, która napsuła krwi wielu najlepszym, polskim zawodniczkom - chwalił po spotkaniu łomżyńskie Chinki szkoleniowiec przyjezdnych, który jednak w trakcie meczu reagował bardzo żywiołowo i był wyraźnie zdenerwowany, przeczuwając możliwość porażki.

Mecz rozpoczął się od spotkania Wspomnianej Dong Rui Fang z polską olimpijką z Londynu Kingą Stefańską. Pierwszego, bardzo wyrównanego seta 13-11 wygrała Stefańska. W drugim Dong Riu Fang odrobiła stratę (11-8), ale już w trzecim Chinka wręcz zdemolowała, głównie zagrywką, rywalkę 11-3 za co otrzymała owację z trybun. Za to czwarty set to znów popis Stefańskiej, która wygrała go 11-7 i w całym spotkaniu zrobiło sie 2:2. Ostatniego, decydującego seta na swoje konto ponownie zapisała Dong Rui Fang. Tarnobrzeżanka w decydującej odsłonie straciła za dużo prostych piłek i zwycięstwo powędrowało do zawodniczki AZS-u.

Drugie spotkanie wieczoru rozegrały Magdalena Sikorska i Renata Strbikova. Pierwszy set należał do Czeszki, która wygrała go 11-8, ale w drugim to Sikorska pokazała, że posiada naprawdę wysokie umiejętności. Emocjonujące, długie wymiany i gra na przewagi musiały podobać się publiczności w Hali im. Olimpijczyków Polskich, która dawała temu wyraz głośnym wsparciem dla naszej zawodniczki. Tego seta 13-11 wygrała Sikorska, jednak to wszystko, na co było ją tego dnia stać. Kolejne dwie odsłony należały już do Strbikovej, która wygrała je gładko 11-2 i 11-6, dzięki czemu wyrównała stan rywalizacji drużyn.

W trzecim pojedynku naprzeciw siebie stanęły wspomniane już Ren Bingran i Rita Piesocka. Przez dwa sety Ukrainka nie mogła znaleźć recepty na styl gry "Żanki". Ren grała na na fali i bez żadnych obciążeń dzięki czemu w dwóch pierwszych setach bez większych problemów ograła utytułowaną rywalkę 11-7 i 11-8. Za to o trzecim secie "Żanka" z pewnością będzie chciała jak najszybciej zapomnieć. BYł on dokładnym odzwierciedleniem powiedzenia "jak nie idzie, to nie idzie". Ren psuła nim niemal każdą piłkę, za co zapłaciła porażką 11-3. Najbardziej wyrównany okazał się set czwarty, ale łomżanka zdołała w jego trakcie wrócić do swojej normalnej dyspozycji i wygrała 12-10, a całe spotkanie 3:1, niespodziewanie wyprowadzając po raz drugi swoją drużynę na prowadzenie.

Dla podopiecznych trenera Tarnackiego najlepiej byłoby, gdyby ten mecz skończył sie właśnie w tym momencie. Niestety, aby wygrać należało rozegrać jeszcze przynajmniej jednego, o ile nie dwa sety.

W secie czwartym po raz drugi do stołu podeszła Dong Rui Fang. Tym razem Chinka miała zmierzyć się z Czeszką Renatą Strbikovą. Pojedynek ten, choć wyrównany i stoczony na bardzo wysokim poziomie nie będzie jednak dobrze wspominany przez Dong Riu Fang, która musiała uznać wyższość rywalki w trzech setach.

Matematyczne szanse na zwycięstwo w tym meczu wyrównały się (2:2) i wszystko zależało od tego, kto będzie lepszy w decydującym, piątym pojedynku. Tym razem Magdalena Sikorska miała walczyć z Kingą Stefańską. Miała walczyć, jednak równorzędnej walki nie nawiązała. Ta, teoretycznie najbardziej stresująca partia, okazała się najbardziej jednostronnym widowiskiem. Stefańska spokojnie punktowała Sikorską i po trzech setach trener spotkanie i cały mecz zakończyły się zwycięstwem tarnobrzeżanek, a ich trener odetchnął z dużą ulgą.

- My już mecz w Łomży wygraliśmy, ale nasi przeciwnicy jeszcze muszą tu zagrać! - cieszył się Zbigniew Nęcek.

- Nasza drużyna jest równiejsza i mam nadzieję, że coś jeszcze wygramy w tym roku. Chcielibyśmy wygrać najbliższe spotkanie we Wrocławiu. Czeka nas jeszcze sporo walki, ale mamy nadzieję, że przyjdą jeszcze wyniki na naszą korzyść - krótko skomentował trener Wacław Tarnacki.

AZS PWSIP WAŁKUSCY Łomża - KTS ZAMEK Tarnobrzeg 2:3

Dong Rui Fang - Kinga Stefańska 3:2 (11-13,11-8,11-3,7-11,11-6)
Magdalena Sikorska - Renata Strbikova 1:3 (8-11,13-11,2-11,6-11)
Bingran Ren - Margaryta Pesotska 3:1 (11-7,11-8,3-11,12-10)
Dong Rui Fang - Renata Strbikova 0:3 (8-11,9-11,11-13)
Magdalena Sikorska - Kinga Stefańska 0:3 (8-11,2-11,6-11)
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości