Kolejne 133 osoby zostały w styczniu bez pracy. Liczba bezrobotnych zarejetrowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy w Łomży wynosi już 6610 osób. Już co szósty łomżyniak w wieku produkcyjnym jest bez zatrudnienia.
Zima, mrozy, kryzys, upadek firm, automatyzacja zakładów, oszczędności nakazane przez rząd - przyczyny wielkiego bezrobocia w Łomży można długo wymieniać.
Niestety, nikt nie ma pomysłu na to, jak zaradzić dalszemu wzrostowi bezrobocia. W wielu firmach nieoficjalnie mówi się o zwolnieniach i redukcjach etatów.
- Ja nie pracuję od kilku miesięcy. Najgorsze, że córka coraz częściej powtarza, że w jej firmie szykują się zwolnienia. Jeśli dotkną i ją, nie wiem, jak damy sobie radę - opowiada Dorota z Łomży.
Bezrobotni przyznają, że w tej chwili urząd pracy może jedynie ubezpieczyć. To i tak dużo, ale na pracę, z powodu dużo mniejszych środków przeznaczonych na różnego rodzaju dotacje, nie ma szans. Dlatego osoby bez pracy coraz częściej mogą liczyć tylko na siebie.
- Czekam na wiosnę, lato. Wtedy zawsze łatwiej o zatrudnienie: przy zbiorach owoców, utrzymaniu zieleni miejskiej. Zima daje się we znaki - mówi jeden z bezrobotnych spotkanych dziś w kolejce do łomżyńskiego Urzędu Pracy.
W sumie w łomżyńskim urzędzie pracy jest zarejestrowanych już ponad 6,6 tys. bezrobotnych. Stopa bezrobocia w mieście przekroczyła 17,2 proc.