Kierowcy omijający korki na Szosie Zambrowskiej znaleźli sobie sprytny, ale wyjątkowo niebezpieczny skrót. Rozjeżdżają wąską, osiedlową uliczkę i to z prędkościami, które jeżą włos na głowie. Mieszkańcy ulicy Wąskiej w Łomży mają już dość bezradności i patrzenia na piratów drogowych – właśnie złożyli na ręce prezydenta Mariusza Chrzanowskiego oficjalną petycję.
Pismo z podpisami mieszkańców oficjalnie wpłynęło do łomżyńskiego ratusza i dotyczy codziennego koszmaru, z jakim zmagają się ludzie mieszkający przy ul. Wąskiej.
Problem nie jest nowy, ale – jak wynika z petycji – jego skala stała się już nie do zniesienia. Ulica Wąska stała się „ofiarą” korków na sąsiedniej Szosie Zambrowskiej. Zamiast stać potulnie na skrzyżowaniu, kierowcy wolą skręcić w osiedlową uliczkę i zaoszczędzić te kilkadziesiąt sekund.
Najgorzej jest w stałych porach: rano, w godzinach od 6:00 do 9:00, kiedy wszyscy śpieszą się do pracy i szkół, po południu, między 15:00 a 18:00, podczas powrotów do domów. Wtedy na Wąskiej panuje wolna amerykanka. Kierowcy próbują nadgonić czas, zupełnie ignorując fakt, że jadą wąską drogą z ograniczoną widocznością.
Mieszkańcy wprost piszą o strachu. Przez pędzące auta ulica stała się niebezpiecznym miejscem dla pieszych, a zwłaszcza dla dzieci, osób starszych oraz domowych zwierząt. Do tego dochodzi jeszcze uciążliwy, ciągły hałas, który uniemożliwia normalny odpoczynek.
Ludzie nie chcą czekać na tragedię. Powołując się na ustawę o petycjach, domagają się od władz miasta konkretnych działań: instalacji progów zwalniających oraz postawienia znaków ograniczenia prędkości. Jak argumentują, to proste i skuteczne rozwiązanie, które zmusi kierowców do zdjęcia nogi z gazu i odda mieszkańcom upragniony spokój.