Reklama

Bili się na drodze, kiedy wjechał w nich Tir? Znamy ustalenia Prokuratury! [VIDEO]

15/02/2018 13:15

Sprzeczka, kłótnia, a może nawet bójka miała miejsce na drodze S8 w miniony piątek, kiedy jadący od strony Białegostoku ciężarowy mercedes z naczepą uderzył w zatrzymane nieprawidłowo samochody i stojących obok mężczyzn. Taki scenariusz wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, a Prokuratura potwierdza, że obaj w znacznym stopniu przyczynili się do wypadku, w którym zginęli.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łomży prokurator Maria Kudyba nie informuje wprost o tym, z jakiego powodu dwaj kierowcy: 40-latek z Zambrowa i 29-latek z Krakowa zatrzymali swoje pojazdy nieprawidłowo na pasie ruchu drogi S8. Ta kwestia jest jeszcze przez prokuraturę ustalana. Z całą pewnością mówi jednak o tym, że mężczyźni w znacznym stopniu przyczynili się do wypadku w którym zginęli w taki sposób, że ich pojazdy stały w niedozwolonym miejscu, a oni sami również znajdowali się na pasie drogi szybkiego ruchu.

- Z ustaleń Prokuratury wynika, że mężczyźni ci, jeden kierujący samochodem dostawczym, a drugi samochodem osobowym, zatrzymali się nagle na prawym pasie ruchu, zatrzymali tam nieprawidłowo pojazdy i wyszli z samochodów. W takiej sytuacji zostali potrąceni przez nadjeżdżający ciągnik siodłowy marki merceds z naczepą, kierowany przez obywatela białoruskiego - tłumaczy prokurator Maria Kudyba.

Reklama

O przyczynach zatrzymania się mężczyzn oficjalnie nie wiadomo nic, ale z nieoficjalnych doniesień wynika, że mogło pomiędzy nimi dojść do nieporozumienia, które postanowili "wyjaśnić". Miało przy tym dojść do szarpaniny czy nawet bójki. Prokurator Kudyba tego nie potwierdza, gdyż kwestia ta jest jeszcze przedmiotem ustaleń śledczych, ale wydaje się prawdopodobna w świetle zeznań świadków zdarzenia.

- Z ustaleń wynika, że rzeczywiście dziwnie się zachowywali, machali rękami. Są świadkowie, którzy widzieli, co się działo na jezdni - przyznaje rzecznik prokuratury Okręgowej w Łomży.

Reklama

Ciężarówką, która uderzyła w stojące pojazdy i kierowców, kierował obywatel białoruski. Prokuratura postawiła mu zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku i zastosowała poręczenie majątkowe w kwocie 4 tys. złotych.

- Kierowcy samochodu, który najechał na te dwa samochody i na mężczyzn stojących obok postawiono zarzut nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym i nieumyślnego spowodowania wypadku. Niewątpliwie ze sprawy wynika, że te osoby, które zginęły w sposób istotny przyczyniły się do zaistnienia tego wypadku. Ze względu na istotnie przyczynienie się zmarłych do wypadku prokurator odstąpił od stosowania środka tego najostrzejszego w postaci aresztu tymczasowego, zważywszy właśnie na te okoliczności oraz na postawę samego podejrzanego, który był trzeźwy i przyznał się częściowo do spowodowania tego wypadku. Prokurator zastosował poręczenie majątkowe - wyjaśnia Maria Kudyba.

Reklama

Zdaniem śledczych kierowca Tira nie miał szans uniknąć najechania na nieprawidłowo stojące pojazdy. W tej sytuacji, po wyjaśnieniu wszystkich okoliczności, może dojść nawet do wycofania wobec niego zarzutów. Według portalu białoruskiej telewizji Biełsat, Białorusin jechał trasą szybkiego ruchu za innym samochodem, który nagle skręcił w lewo, ponieważ jego kierowca zauważył dwóch mężczyzn bijących się na środku drogi. Jadący za nim nie miał już czasu na reakcję i wpadł prosto na nich.

Białorusin jest zawodowym kierowcą i pracuje w rosyjskiej firmie przewozowej. Podczas wypadku nie odniósł obrażeń, ale tymczasowo nie przychodzi do pracy i przebywa w domu. Firma obiecała mu pomoc prawną i wynajęła w Polsce adwokata.

Reklama

Do tragedii doszło w piątek 9 lutego po godz. 13 na drodze S8 pomiędzy miejscowościami Stare Krzewo a Jeżewo Stare. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Zambrowie.

Jeden z kierowców, który zginął, 40-letni mieszkaniec Zambrowa, zostawił żonę i osierocił troje dzieci: 16-letnią Natalię, 12-letniego Oscara i niespełna czteroletniego Marcela. Marcel jest ciężko chory. Po wielu miesiącach leczenia można mu podać lek, który jednak jest nierefundowany i kosztuje ponad 70 tys. zł.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości