Śnieg, który od południa sypie w regionie, szybko dał się we znaki kierowcom. Na S61 zrobiło się ślisko i w krótkim czasie posypały się zgłoszenia o kolizjach. Najpierw przed południem w rejonie miejscowości Szabły Młode zderzyły się dwa auta. Jedna osoba trafiła do szpitala.
Prawdziwe paraliż zaczęło się jednak około godziny 15. Auto laweta z przyczepą wypadła z drogi mniej więcej dwa kilometry za węzłem Łomża Południe, w kierunku Suwałk. Samochód zatrzymał się w poprzek i całkowicie odciął przejazd. Na S61 błyskawicznie stanął długi sznur aut. Korek rósł z minuty na minutę i jeszcze przed 16 sięgał daleko poza sam węzeł.
Korek rósł błyskawicznie, a policjanci zaczęli kierować kierowców na objazdy przez Łomżę i obwodnicę Konarzyc. W praktyce to też nie pomogło, bo cały transport się zakorkował. Trzeba było czekać, a ruch miejscami przesuwał się tylko o kilka metrów.
Strażacy na miejscu zdarzenia zajmowali się m.in. przepompowywaniem paliwa, które wyciekało z uszkodzonej lawety. Przez kilka godzin kierowcy nie mieli szans, by ruszyć dalej w stronę Suwałk.
Przed godziną 18 służbom udało się odblokować odcinek między węzłami Łomża Południe i Łomża Zachód. Ruch wrócił, choć wciąż odbywa się ostrożnie, bo warunki są trudne. Synoptycy zapowiadają na wieczór i noc marznący opad, który może znów przysporzyć problemów. Policja prosi, żeby ściągnąć nogę z gazu i uważać na zmieniającą się pogodę.
Synoptycy ostrzegają, że to nie koniec problemów. Na wieczór i noc prognozowana jest marznąca mżawka, która może jeszcze pogorszyć sytuację na drogach. Policja apeluje o ostrożną jazdę i dostosowanie prędkości do warunków.
