Zbliżają się ogromne podwyżki cen ciepła - alarmuje "Rzeczpospolita". Mogą wynieść nawet kilkaset procent, a konsekwencje problemów z ceną i dostępnością węgla mogą dotknąć blisko 20 milionów gospodarstw domowych w naszym kraju.
Od czasu ataku Rosji na Ukrainę, gdy ceny paliw i energii zaczęły rosnąć, eksperci ostrzegają przed tym, co czekać nas będzie jesienią. Podwyżki cen ciepła systemowego wyniosą co najmniej kilkadziesiąt procent. Z kolei cie
– Nie mamy wpływu na zmianę cen surowców, możemy je jedynie akceptować w taryfach. Pamiętać należy, że niezatwierdzenie taryfy może grozić, niestety, upadłością przedsiębiorstwa, a to już sytuacja dużo bardziej groźna dla klienta, bo wówczas nie byłoby podmiotu, który dostarcza mu ciepło – zdradza dziennikowi prezes URE Rafał Gawin.
Reklama
Prezes przyznał, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na tańsze ciepło, prąd i gaz. Jak podkreślił, URE robi wszystko, żeby ich nie zabrakło. Jednocześnie nie wykluczył, że mogą wystąpić niedobory węgla, jeśli będziemy użytkować go więcej niż w przeszłości.
– W zasadzie wszystkie działania podejmowane w porozumieniu z przedsiębiorstwami służą temu, żeby tego surowca nie zabrakło. Na tę chwilę go nie brakuje. Nie widzę dziś realnego zagrożenia, by miało zabraknąć prądu, gazu czy ciepła w naszych domach – powiedział Gawin.
Reklama
Według wyliczeń "Rz", konsekwencje problemów z ceną i dostępnością węgla mogą dotknąć blisko 20 milionów gospodarstw domowych w naszym kraju. W przypadku domów jednorodzinnych, które ogrzewają się węglem (jest ich ok. 3,5 mln) problemu nie rozwiążą także dopłaty – podkreśla “Rzeczpospolita”.