Głośny ryk ponad stu motocyklowych silników przeplatający się z tradycyjnym, radosnym marszem weselnym – tak nietuzinkowo rozpoczęły się tegoroczne Dni Jedwabnego. Gdy fani jednośladów zjeżdżali się pod kościół pw. św. Jakuba Apostoła, by zainaugurować święto miasta, na Placu Jana Pawła II pojawił się wyjątkowy orszak. Młoda Para – Marysia i Mariusz – udowodniła, że do szczęścia nie potrzebuje ani luksusowych limuzyn, ani setek koni mechanicznych. Do ślubu przeszli pieszo, w krótkiej, uroczej „paradzie” z domu panny młodej. Tym samym skradli show ryczącym maszynom, a motocykliści i weselni goście stworzyli razem tło dla wydarzenia, jakiego w Jedwabnem dawno nie widziano!
Każdy, kto regularnie odwiedza Dni Jedwabnego, od razu zauważył zmianę. W tym roku maszyn na starcie było zdecydowanie mniej niż w ubiegłych latach. Powód? Prawdopodobny brak tradycyjnego zlotu motocyklowego, który przez równe dwadzieścia lat otwierał imprezę już w piątkowe wieczory. Gmina przez dwie dekady organizowała motocyklistom dedykowany zlot – rok temu świętowaliśmy huczny XX jubileusz.
Mimo braku piątkowego startu, duch motocyklowej braci nie zaginął. Ponad stu wiernych fanów dwóch kółek postanowiło podtrzymać tradycję i zameldowało się na sobotnim starcie.
Oficjalne uroczystości rozpoczęły się pod kościołem pw. św. Jakuba Apostoła, gdzie najpierw odprawiona została uroczysta msza święta. Tuż po niej, jeszcze przed przekręceniem kluczyków w stacyjkach, miejscowy wikary dokonał tradycyjnego poświęcenia maszyn.
Chwilę później kolumna prowadzona przez policję ruszyła w trasę. W paradzie, obok klasycznych motocykli i ścigaczy, wzięły udział także quady. Kawalkada skierowała się w stronę Burzyna, gdzie uczestnicy ruszyli w drogę powrotną do Jedwabnego.
Tegoroczna zbiórka przed kościołem przyniosła niesamowitą, filmową wręcz ciekawostkę. Dokładnie w tym samym momencie, gdy plac przed świątynią gęstniał od ryczących maszyn, pod kościół podchodził... orszak weselny!
Młoda Para – Marysia i Mariusz – udowodniła, że do szczęścia nie potrzebuje ani ryczących koni mechanicznych, ani wystawnej limuzyny. Nowożeńcy postawili na absolutną naturalność i przeszli w swojej własnej, krótkiej „paradzie” pieszo z domu panny młodej, zlokalizowanego tuż obok kościoła przy Placu Jana Pawła II. Trzeba przyznać, że tło z motocykli i gratulacje od fanów jednośladów stworzyły dla nich niepowtarzalny klimat!
Motocykliści zrobili hałas na start, ale prawdziwa zabawa na scenie głównej dopiero się rozkręca. Przed nami dwa dni koncertów, tańca i atrakcji dla całych rodzin. Zobacz, co przygotowali organizatorzy: