Reklama

Dąb się powalił. ŁKS wygrał wysoko!

06/09/2012 14:36

Aż 4:1 zwyciężył zespół ŁKS 1926 Łomża w spotkaniu rozegranym w środę w Dąbrowie Białostockiej z tamtejszą drużyną Dębu. Tym samym biało-czerwoni zrewanżowali się za porażkę w identycznym stosunku bramkowym z maja, kiedy to również na wyjeździe musieli przełknąć gorycz porażki. Istotniejsze jednak jest to, że środowe zwycięstwo odniesione zostało w dość wczesnej fazie sezonu, kiedy można jeszcze swobodnie rozważać szanse awansu, a nie pod koniec, kiedy karty byłyby już praktycznie rozdane.

Spotkanie rozpoczęło się dla ŁKS-u bardzo dobrze. Już w 2 min. przed szansą pokonania bramkarza gospodarzy stanął grający dopiero swój pierwszy mecz w tym sezonie Karol Drągowski. Po zagraniu piłki ręką sędzia podyktował rzut wolny z ok. 20 metrów od bramki Dębu. Drągowski, który w poprzednim sezonie bardzo udanie wykonywał takie stałe fragmenty, uderzył piłkę bardzo precyzyjnie, zabrakło jednak odrobinę szczęścia i futbolówka trafiła w poprzeczkę.

 Za to już 4 min. później podopieczni trenera Kopczewskiego cieszyli się z objęcia prowadzenia. Po znakomitym podaniu Bartosza Sulkowskiego w pole karne najwyżej wyskoczył do piłki Marcin Truszkowski, strzałem głową zdobywając pierwszego gola dla ŁKS-u.

Reklama

 W 21 min. ponownie pokazał się Drągowski. Po przechwycie piłki w środku pola bardzo dobrze podał do Mateusza Laskowskiego, czym zainicjował bramkową akcję. Laskowski przekazał piłkę do Macieja Malinowskiego, który podwyższył prowadzenie ŁKS-u na 2:0.

 W 32 min. mogło być już 3:0. Grę swoim "firmowym" wyrzutem z autu wznowił Robert Cychol i tylko milimetrów zabrakło Danielowi Kacprzykowi, by głową wpakować futbolówkę do siatki. Podobnie w 44 min. szczęścia zabrakło Laskowskiemu, który po dośrodkowaniu Truszkowskiego z rzutu wolnego z 5 metrów trafił w słupek. Na przerwę zatem oba zespoły zeszły przy stanie 2:0 dla ŁKS-u.

Reklama

Drugą połowę, podobnie jak pierwszą, ŁKS zaczął od mocnego uderzenia. Pięć minut po gwizdku wznawiającym grę swoją drugą bramkę dla ŁKS-u, a trzecią już w tym spotkaniu, po podaniu Laskowskiego, zdobył Marcin Truszkowski.

Za to w 68 min. mieliśmy na boisku prawdziwe "wejście smoka"! Niemalże wprost z ławki rezerwowych, wpuszczony na boisko w miejsce Laskowskiego Przemysław Olesiński, w swoim debiucie w barwach łomżyńskiego klubu, wpakował głową piłkę do bramki gospodarzy po kolejnym wrzucie Cychola z autu.

Reklama

Pewne prowadzenie ŁKS-u najwyraźniej rozluźniło nieco naszych zawodników, a dokładniej pecha miał wspominany już Cychol. Po jego błędzie bowiem Dąb zdołał w 75 min. strzelić honorową bramkę, a jej autorem był znany sympatykom piłki nożnej z wielu boisk Ernest Konon.

Ten "wypadek przy pracy" nie wpłynął jednak na obraz całości i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:1 dla ŁKS-u 1926 Łomża.

 

Dąb Dąbrowa Białostocka - ŁKS 1926 Łomża 1:4 (0:2)

Bramki: Konon 75 - Truszkowski 6, 50, Malinowski 21, Olesiński 68

Reklama

Dąb: Bondziul, Speichler, Doroszczyk, Chańko, Markiewicz, Biernacki, Korotkiewicz, Toczydłowski, Orpik (80 Rychtarczyk), Sołowiej (61 Budnik), Konon

ŁKS: Rakowiecki, Tarnowski, Cychol, Grzybowski, Bernatowicz (73 Ambrożewicz), Drągowski (84 Tadaj), Sulkowski, Kacprzyk, Malinowski, Truszkowski (73 Stachelski), Laskowski (67 Olesiński)

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości