Walka o pas podczas gali Triada Underground. Dominik Dąbrowski - reprezentant klubu Hunter Kickboxing Łomża stanął przed szansą potwierdzenia swojej wysokiej klasy w świecie sportów walki.
To była noc, którą kibice zapamiętają na długo. Podczas gali Triada Underground reprezentant Hunter Kickboxing Łomża, Dominik Dąbrowski, nie tylko zdobył mistrzowski pas, ale także oświadczył się swojej partnerce wprost na ringu.
Zawodnik z Łomży stanął przed jednym z największych wyzwań w swojej karierze. Jego rywalem był doświadczony pięściarz, Karol Kowal – były sześciokrotny mistrz Polski w boksie olimpijskim. Pojedynek rozegrano w formule boksu w rękawicach MMA, co od początku zapowiadało dynamiczne i widowiskowe starcie.
Walki nie trzeba było długo rozkręcać. Już w pierwszej rundzie, przed upływem pierwszej minuty, Dąbrowski potężnym ciosem posłał rywala na deski, notując knockdown. Kilka chwil później było już jasne, że „Domino” jest tego wieczoru w znakomitej dyspozycji. Ostatecznie pojedynek zakończył się nokautem, a pas trafił w ręce zawodnika z Łomży.
- Byłem świetnie przygotowany. Przepracowałem z trenerem Maćkiem cały okres przygotowawczy. Solidnie pracowaliśmy od poniedziałku do niedzieli. Przeciwnik nie miał nic do gadania. Pokazałem mu, gdzie ma leżeć po moich ciosach. Było tak, jak sobie wyobrażaliśmy - powiedział po walce Dominik Dąbrowski.
Reklama
Jak się okazało, sportowy triumf był tylko częścią planu na ten wieczór. Tuż po odebraniu pasa Dąbrowski chwycił za mikrofon i zaprosił do ringu swoją partnerkę, Weronikę. W obecności kibiców uklęknął na jedno kolano i poprosił ją o rękę.
- Bardziej stresowałem się zaręczynami niż tą walką. Weronika niczego się nie spodziewała. Niespodzianka się udała. Planowałem to od dawna. Chciałem, żeby to był niezapomniany dzień dla mnie i wyjątkowy dla niej. Każdy ten moment zapamięta na długo - przyznał Dąbrowski.
Reklama
Wybranka powiedziała „tak”, a hala wypełniła się gromkim „Sto lat” odśpiewanym przez kibiców. Nowo zdobyty pas nie trafił jednak do domu zawodnika. Jak podkreśla, jego miejsce jest gdzie indziej.
- Jest we właściwym miejscu, czyli tam, gdzie zaczęła się moja droga, czyli w klubie Hunter Kickboxing Łomża - dodał.
Dla Dominika Dąbrowskiego była to noc idealna: sportowy sukces połączony z jednym z najważniejszych momentów w życiu prywatnym. Jak sam przyznał, „wygrał dwa razy”.