Reklama

Deja vu w ŁKS-ie. Walne przerwane!

05/02/2013 22:03

Tytułowe deja vu to nawet za mało, na określenie tego, co było udziałem uczestników podczas dzisiejszego Walnego Zebrania Członków Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 Łomża. Sytuację, kiedy klub pozostawał bez władz statutowych i nie było możliwości dokonania wyboru nowych część z nich "przerabiała" już bowiem kilkakrotnie w "starym" ŁKS-ie. Powtórzyła się ona z tą jednak różnicą, że tym razem zebrani postanowili przerwać obrady, a do czasu ich wanowienia powierzyli zarządzanie klubem dotychczasowemu zarządowi.

Swoją decyzję o rezygnacji z funkcji prezesa ŁKS-u Jarosław Kulesza oznajmił 27 listopada ubiegłego roku. Formalnie nie musiał tego robić, ponieważ i tak kończyła się kadencja całego zarządu. Ponad dwa miesiące, które od tego momentu minęły powinny zostać wykorzystane na porozumienie i skompletowanie listy kandydatów do zarządu, by na Walnym nie trzeba było robić "łapanki". Doświadczenie działacze, a takich w ŁKS-ie nie brakuje wiedzą, że w taki właśnie sposób to funkcjonuje. Zwłaszcza wtedy, gdy organizacja cierpi na niedostatek osób chętnych do pracy. Samo zebranie jest potrzebne, by w sposób formalny przeprowadzić procedury wyborcze. Tak się jednak nie stało.

Z przebiegu zebrania i wielokrotnych apeli, próśb, niemal błagania prezesa Kuleszy o pozostanie na kolejną kadencję wraz z całym zarządem wynika, że wszyscy chyba liczyli na zmianę jego decyzji. Jarosław Kulesza pozostał jednak nieugięty. Podziękował za ciepłe słowa, za dotychczasową współpracę i zdania nie zmienił.

Reklama

- Nie wycofuję się ze wsparcia finansowego klubu, będę nadal pomagał, ale moja prezesura dobiegła już końca. Po prostu formuła prezesa - głównego sponsora wyczerpała się - mówił Kulesza.

W tej sytuacji, prowadzącemu obrady Pawłowi Petkowskiemu, nie pozostało nic innego, jak przejść do punktu porządku przewidującego wybór władz statutowych klubu. I tu pojawił się problem, o którym wszyscy wiedzieli, że się pojawi. Kolejne osoby zgłaszane jako kandydaci do zarządu odmawiały kandydowania. Zebranym udało się znaleźć zaledwie dwóch odważnych, którzy wyrazili zgodę. Oczywiście w tej sytuacji wybrać zarządu się nie dało i po wielu dyskusjach Petkowski zarządził krótką przerwę. Jeśli ktoś spodziewał się, że po niej pójdzie już gładko, to mocno się zawiódł.

Reklama

W przerwie ustalono jedynie, by obrady Walnego Zgromadzenia przerwać, wykorzystując dodatkowy czas na znalezienie sposobu wyjścia z patowej sytuacji. Czy tak się stanie przekonamy się 28 lutego, bo na ten właśnie dzień wyznaczono termin wznowienia obrad.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości