Czy radny może wyjść w trakcie sesji? Czy za uczestnictwo tylko w połowie posiedzenia należy się dieta? Od najbliższej sesji (w środę), każdy radny, który będzie chciał wyjść wcześniej, będzie zobowiązany zwolnić się u wiceprzewodniczącego rady Zbigniewa Lipskiego. Potrąceń z diet jednak nie będzie...
Problem wcześniejszego opuszczania obrad, podczas lipcowej sesji, zasygnalizowała radna Bernadeta Krynicka.
- Radni przychodzą, wychodzą, nie ma ich na większości obrad- mówiła, apelując "o zrobienie z tym porządku".
Wśród rajców pojawiły się pomysły, by listę obecności sprawdzać kilkukrotnie, lub ustawić na sali skarbonkę, do której radni wychodzący wcześniej, będą wrzucać połowę diety za sesję. Pieniądze, jak proponowała radna Wanda Mężyńska, miałyby być przeznaczone na kawę i herbatę dla tych, którzy zostają do końca.
Okazało się jednak, że potrąceń z diet raczej nie będzie.
- Kryterium oceny radnego jest ślubowanie- tłumaczył radca prawny Mieczysław Jagielak, dodając, że dieta, wg przepisów jest "za udział w sesji", a nie za uczestnictwo w obradach od początku do końca. - Aby rada obradowała, potrzebne jest kworum, a nie sto proc. obecności - mówił.
Radni ustalili więc, że odpowiedzialnym za dyscyplinę w radzie będzie wiceprzewodniczący Zbigniew Lipski. Radny zobowiązał się, że "dyscyplinę w radzie wprowadzi".
- Nie ma ulgi dla osób, które opuszczają obrady w trakcie trudnych głosowań- uznał.
Nowa, zaostrzona dyscyplina ma zapanować już podczas najbliższych obrad, 31. sierpnia. Każdy radny, który będzie chciał opuścić sesję przed jej zakończeniem, będzie musiał osobiście zwolnić się u radnego Lipskiego.