Ponad pół roku oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty i kilkadziesiąt dni czekania na przyjęcie do oddziału szpitalnego, nawet, jeśli na skierowaniu widnieje adnotacja "pilne"- pacjentom z Łomży i okolic coraz trudniej dostać się do lekarza. Czas oczekiwania na poradę specjalisty można liczyć w miesiącach. Wizytę u dentysty, finansowaną przez NFZ, musimy zaś przesunąć w latach- na leczenie zębów trzeba czekać 463 dni, na założenie aparatu- nawet ponad 550.
Najtrudniejsza sytuacja panuje w poradniach o rzadkich specjalizacjach (np. jedyna w Łomży poradnia gastrologiczna) i obciążonych dużymi grupami pacjentów, jak poradnia kardiologiczna. W tym przypadku nie pomaga nawet dopisane przez lekarza kierującego słowo "pilne"- swoje w kolejce trzeba odczekać.
Wg danych zgromadzonych przez podlaski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia, łomżyniacy na wizytę u kardiologa muszą poczekać 167 dni. Pacjenci w trybie pilnym zostaną przyjęci po 20 dniach.
Do poradni endokrynologicznej musimy poczekać 102 dni, alergologicznej 152, a gruźlicy i chorób płuc- 56. Jeśli zaś dokuczają nam bóle brzucha, gastrolog obejrzy nas za 180 dni.
Długie są także kolejki do przyjęć planowych w oddziałach szpitalnych. Na przyjęcie na oddział wewnętrzny w Szpitalu Wojewódzkim w Łomży musimy poczekać aż 159 dni! Jeśli choroba wymaga szybszej diagnozy i leczenia, pacjentami szpitala zostaniemy po upływie miesiąca.
Bardzo długo- blisko trzy miesiące- musimy też poczekać na wolne miejsce w oddziale urologicznym. Chociaż czas oczekiwania na przyjęcie w innych oddziałach nie jest rekordowo długi (np. oddział ginekologiczno- położniczy to 19 dni czekania), praktycznie nie istnieje specjalizacja, w której "od ręki" uzyskamy pomoc lekarza.
W najgorszej sytuacji są jednak łomżyniacy, którzy chcieliby skorzystać z refundowanych wizyt stomatologicznych. Na takie trzeba poczekać aż 463 dni. Ponad półtora roku musimy tez poczekać w kolejce do ortodonty. Protetyk stomatologiczny "na fundusz" przyjmie nas zaś prawie za dwa lata.
Z podobnej długości kolejkami borykają się także przychodnie w innych miastach regionu. W obleganym przez pacjentów Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku trudno uzyskać termin wizyty do lekarza specjalisty przed końcem tego roku.
Statystyki pokazują, że co dziewiąty pacjent w Polsce rezygnuje z leczenia, kiedy dowiaduje się o długości kolejki do lekarza.