- Sądzę, że nasze zwolnienie to efekt kilku porażek, decydująca była przegrana na własnym boisku- ocenia Mirosław Dymek, dotychczasowy trener ŁKS 1926. - Chociaż odwołanie wpisane jest w zawód trenera, żałuję, że nastąpiło teraz. Miałem jeszcze sporo pomysów, jak wyjść z marazmu, z kryzysu, który dopadł drużynę- mówi Dymek.
Trener Mirosław Dymek i jego zastępca Piotr Zinkiewicz zostali zwolnieni ze stanowiska szkoleniowców łomżyńskiej drużyny w środę, 2. listopada. Zarząd klubu odwołał trenerów na trzy spotkania przed zamknięciem sezonu.
- Od pierwszej porażki w klubie byliśmy wzywani "na dywanik". Zarząd chciał wiedzieć, co dzieje się w drużynie. Można powiedzieć, że te wezwania były dla nas ostrzeżeniem, mogliśmy spodziewać się takiej reakcji Zarządu. Kilka porażek na wyjazdach i porażka na własnym boisku były chyba decydujące- ocenia Dymek.
Decyzji o powierzeniu prowadzenia drużyny ŁKS duetowi Mroczkowski- Lis, Dymek nie chce komentować.
- To decyzja władz klubu- kwituje.
Dodaje jednak, że sam ma jeszcze sporo pomysłów na wyprowadzenie drużyny z impasu. Na ich wprowadzenie potrzeba było jednak czasu.
- Każda zmiana trenera to wstrząs w zespole. Może on wyjść na dobre- mówi Mirosław Dymek. Z uśmiechem dodaje, że sam jest teraz "bezrobotnym trenerem i czeka na propozycje". - Mam nadzieję, że długo bez pracy nie będę i wkrótce znów spotkamy się na boisku!- trener nie traci optymizmu.