Reklama

[FOTO] Było blisko sensacji. Jest duża niespodzianka!

10/02/2013 19:26

Miłą niespodziankę sprawiły swoim kibicom w sobotę tenisistki AZS PWSIiP "Wałkuscy" Łomża. Podopieczne trenera Wacława Tarnackiego, po ciężkiej walce, pokonały faworyzowaną drużynę MKSTS DWSPiT Polkowice 3:2. Niekwestionowaną liderką drużyny z Łomży, która dała swojemu zespołowi zwycięstwo w tym meczu, okazała się Magdalena Sikorska, która pokazała, że jest obecnie w swojej szczytowej formie.

- Tak świetnie grającej Sikorskiej jeszcze w Łomży nie widzieliśmy - zgodnie stwierdzali kibice.

- To był chyba jej najlepszy mecz odkąd jest z nami - przyznał również trener Wacław Tarnacki.

I opinie te były całkowicie zasłużone.

W sobotnim meczu zmierzyły się drużyny z dość odległych miejsc w tabeli. Ósme łomżanki podejmowały czwarty zespół ekstraklasy kobiet - Polkowice. Podopieczne trenera Tarnackiego nie przestraszyły się jednak teoretycznie dużo mocniejszych rywalek i stanęły twardo do walki.

Reklama

Jako pierwsza swoje spotkanie rozegrała Dong Rui Fang. Doświadczona Chinka stanęła naprzeciwko wielokrotnej medalistki Mistrzostw Polski, zarówno w singlu jak i w deblu, Agaty Pastor. W pierwszych dwóch setach Fang po prostu zmiotła rywalkę wygrywając po 11-4. Trzeci set lepiej rozpoczęła i zwycięstwem 11-9 zakończyła Pastor ale to było wszystko, na co w tym spotkaniu stać było zawodniczkę z Polkowic. W czwartym secie Fang bez większych problemów ograła rywalkę 11-6 i wyprowadziła łomżanki na prowadzenie w meczu 1:0.

Drugie spotkanie miało być, wg scenariuszy pisanych przed meczem, pewną wygraną przyjezdnych. Z Magdaleną Sikorską zmierzyć się miała bowiem Katarzyna Grzybowska, mająca na koncie, oprócz kwalifikacji olimpijskich na Londyn 2012, długą listę zdobyczy medalowych z Mistrzostw Polski Seniorek i Juniorek. Najbardziej utytułowana z przyjezdnych Grzybowska była zdecydowaną faworytką tego spotkania i nie dopuszczała nawet cienia możliwości innego wyniku, niż swojej wygranej.

Reklama

Wkrótce okazało się jednak, że nie grają tytuły lecz zawodniczki i liczy się nie to co było, nawet niedawno, lecz "tu i teraz". Pierwszego seta Sikorska wygrała zdecydowanie 11-6. Takim samym wynikiem zrewanżowała się w drugim secie Grzybowska, na co "Sikorek" odpowiedziała w trzecim secie ponownie 11-6. Od wyniku czwartego seta zależało, czy Grzybowska przedłuży swoje szanse na zwycięstwo i wyrównanie stanu rywalizacji drużyn. Sikorska w tej partii pokazała jednak klasę, jakiej jeszcze w Łomży w jej wykonaniu nie widzieliśmy i wyrównaną walkę w czwartym secie wygrała 11-9 zwyciężając w spotkaniu 3:1 i dając swojej drużynie już drugi punkt przewagi.

W Hali im. Olimpijczyków Polskich w Łomży zapachniało nielada sensacją. Jeśli bowiem Ren Bingran, która ze swoją przeciwniczką nigdy jeszcze nie przegrała, wygrałaby swoje spotkanie, to cały mecz zakończyłby się sensacyjnym 3:0 dla akademiczek z Łomży. Przy stole stanęła więc "Żanka", a naprzeciwko niej Natalia Michorczyk. Brązowa medalistka Mistrzostw Polski Juniorek w deblu z 2012 roku pokazała bardzo specyficzny i nielubiany przez większość zawodniczek styl gry. Ultradefensywnie nastawiona Michorczyk grała konsekwentnie "swoje", co raz prowokując "Żankę" do nieprzemyślanych, impulsywnych zagrań, które w większości kończyły się niepowodzeniem. W taki sposób polkowiczanka wygrała dwa pierwsze sety.

Reklama

W trzecim secie jednak Bingran zaczęła grać nieco inaczej. Widząc, że obdarzona dość dużą nadwagą rywalka zaczyna słabnąć kondycyjnie, "Żanka" zaczęła grać na dłuższe wymiany, starając się jednocześnie zmusić rywalkę do biegania. Jedna z takich zagrywek zakończyła się nawet popisowym "nurkiem" Michorczyk wprost w bandy otaczające stół. Tego seta łomżyńska Chinka wygrała 11-4 i można powiedzieć, że zamiotła rywalką podłogę.

W czwartym secie "Żanka" starała się nadal trzymać strategii z seta trzeciego czyli długich wymian przerywanych nagłym, szybkim atakiem i zmuszania przeciwniczki do ruchu. Charakter "Żanki" najwyraźniej jednak buntował się przeciwko takiej grze, bo choć wygrała tę partię 11-8, to kilka piłek znów oddała w sposób podobny do tego z dwóch pierwszych setów. Po czterech setach było jednak 2:2 i nasza zawodniczka stanęła przed szansą przyczynienia się do dużego sukcesu swojej drużyny.

Reklama

Najwyraźniej presja, jakiej poddana została właściwie na własne życzenie "Żanka", okazała się jednak ponad jej siły. W piątym secie, mimo prób gry w sprawdzony sposób, górę wziął mimo wszystko charakter Chinki, która nie uznaje "pykania" piłką po stole i lubi atakować. W ten sposób powtórzyło się to, co już widać było w dwóch pierwszych partiach i Michorczyk wygrała tie breaka 11-8 i całe spotkanie 3:2. W ten sposób przyjezdnym wróciła nadzieja na korzystny rezultat i wywiezienie z Łomży punktów.

- Natalia, chociaż nie wygrała jeszcze z Ren, ani z żadną Chinką nawet nie wygrała, to jednak na ostatnim OTK bardzo dobrze walczyła i liczyłem, że potrafi pokusić się o niespodziankę. Tak właśnie się stało i dała nam ona nadzieję na to, że ten mecz nie jest jeszcze stracony - komentował postawę swojej podopiecznej po meczu trener Polkowic Sławomir Słowiński.

Reklama

Nadzieję tę jeszcze bardziej podsyciła Katarzyna Grzybowska, która w drugim swoim spotkaniu zmierzyła się z Dong Rui Fang. Grzybowska pokazała w tej grze, że potrafi walczyć i choć jej prowokacyjne zachowanie spotkało się z dezaprobatą kibiców, to wygrała ona z Chinką dwa pierwsze sety 11-9 i 11-8. Fang była świadoma wagi swojego pojedynku. Mogła ona dać swojej drużynie zwycięstwo albo przedłużyć szanse rywalek. W trzecim secie Chinka z polskim paszportem zmieniła swoją popisową, hipnotyzującą przeciwniczki zagrywkę z charakterystycznym wyrzutem piłki na kilka metrów w górę i zaczęła serwować inaczej. Szybko przyniosło to efekty w postaciproblemów Grzybowskiej z odbiorem i przełożyło się na wynik tego seta 11-6 dla Fang. W czwartej partii jednak Grzybowska otrząsnęła się i ograła Fang 11-5 zwyciężając tym samym w całym pojedynku 3:1 i dając swojemu zespołowi wyrównanie stanu meczu na 2:2.

O losach spotkania miało zatem zadecydować ostatnie, piąte spotkanie, w którym przy stole zameldowały się Magdalena Sikorska i Agata Pastor. Wydawałoby się, że Sikorska, będąc w rewelacyjnej formie, łatwo poradzi sobie z Pastor. Nic bardziej mylnego. Pastor to doświadczona, utytułowana zawodniczka, która potrafi nie tylko grać, ale również radzić sobie ze stresem. Rozpoczął się więc pięciosetowy, morderczy i bardzo wyrównany bój o każdą piłkę.

Reklama

Pierwszego seta wygrała Sikorska 12-10, by w drugim ponieść porażkę 9-11. W trzeciej partii ponownie lepsza okazała się łomżyńska zawodniczka pokonując rywalkę 11-7 i był to jedyny set, w którym osiągnęła ona wyraźną przewagę nad Pastor. Czwarty set zakończył się zwycięstwem pokonanej przed chwilą przeciwniczki 11-9 i rozpoczął się tie break. Zadecydować on miał nie tylko o losach tego pojedynku, ale całej rywalizacji drużyn.

Ostatni set meczu, pełen długich, emocjonujących wymian i wyciągania takich piłek, które wydawały się nie do obrony, był wyjątkowo wyrównany. Żadnej z zawodniczek nie udało się uzyskać w nim wyraźnej przewagi. To jedna, to druga wychodziła na prowadzenie, by za chwilę stan seta był znów remisowy.

Reklama

Tak to trwało do stanu 8-8, po którym Sikorska zdołała odskoczyć na 2 punkty. Przy stanie 10-8 Pastor wygrała pierwszą piłkę meczową i zapachniało grą na przewagi. Napięcie w obu drużynach sięgnęło zenitu, ale obie zawodniczki wydawały się się być oazą spokoju. Zupełnie nie okazywały targających nimi emocji poza krótkimi okrzykami "TAK" i "DOBRZE" po wygranej piłce.

Okazało się jednak, że lepiej tę wojnę nerwów zniosła Sikorska, która wygrała swoją drugą piłkę meczową i zwyciężyła w tie breaku 11-9. Tym samym cały pojedynek zakończył się wynikiem 3:2 dla podopiecznej Wacława Tarnackiego, a mecz drużyn również zwycięstwem 3:2 łomżyńskich akademiczek.

Reklama

Choć mogła być wielka sensacja, zakończyło się "tylko" niespodzianką. Faktem jednak jest, że łomżanki pokonały wyżej notowane rywalki, a kibice zgromadzeni w Hali im. Olimpijczyków Polskich mieli w sobotę prawdziwą, ponad trzygodzinną ucztę tenisa stołowego na najwyższym poziomie.

AZS PWSIP WAŁKUSCY Łomża - MKSTS DWSPiT Polkowice 3:2

Dong Rui Fang - Agata Pastor 3:1 (11-4,11-4,9-11,11-6)

Magdalena Sikorska - Katarzyna Grzybowska 3:1 (11-6,6-11,11-6,11-9)

Bingran Ren - Natalia Michorczyk 2:3 (9-11,8-11,11-4,11-8,8-11)

Reklama

Dong Rui Fang - Katarzyna Grzybowska 1:3 (9-11,8-11,11-6,5-11)

Magdalena Sikorska - Agata Pastor 3:2 (12-10,9-11,7-11,11-9,11-9)

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości