Podbudowani okazałym zwycięstwem w meczu pucharowym (5:0 z Wissą Szczuczyn) i awansem do finału Okręgowego Pucharu Polski, piłkarze Łomżyńskiego Klubu Sportowego w swoim pierwszym pod wodzą Marcina Mroczkowskiego meczu ligowym odprawili z kwitkiem zespół Granicy Kętrzyn wygrywając na własnym stadionie 2:0. ŁKS, prowadzony przez swojego "rezerwowego" trenera, zdobył w dwóch meczach już siedem goli nie tracąc przy tym żadnego!
Piłkarze obu drużyn wyszli na murawę stadionu przy ul. Zjazd 18 w Łomży z mocnym nastawieniem na twardą walkę od pierwszej minuty. I rzeczywiście, iskry sypały się niemal przy każdym starciu. Już w pierwszych minutach spotkania boisko opuścić musiał kontuzjowany Albert Rydzewski, którego zastąpił Daniel Kacprzyk.
- Albert zgłosił ból w mięśniu czworogłowym, tak ze musiał zejść - tyle po meczu mógł powiedzieć o urazie Rydzewskiego Marcin Mroczkowski.
Wprowadzony w miejsce popularnego "Rydza" Kacprzyk pokazał się jednak z dobrej strony i na pewno nie można mówić o osłabieniu drużyny w wyniku tej zmiany.
- Rydzewski z Malinowskim mieli wyznaczone zadania defensywne. Po zmianie Daniel przejął zadania Rydzewskiego, przede wszystkim asekurację tyłów i w miarę możliwości kreowanie gry. Myślę, że wywiązał się z tego dobrze - przyznał opiekun biało-czerwonych.
Po kilkunastu minutach spotkania gra nieco się uspokoiła, ale żadna z drużyn nie była w stanie uzyskać wyraźnej przewagi. Co prawda w 38 minucie za sprawą Kacprzyka piłka znalazła się w bramce gości, ale sędzia dopatrzył się w tej sytuacji spalonego. Chwilę wcześniej na łomżyńskim stadionie pojawiła się kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców z Kętrzyna. W pierwszej połowie obie drużyny oddały po kilka strzałów w stronę bramki, ale żaden z nich nie spowodował większego zagrożenia.
Drugą część meczu biało-czerwoni zaczęli od mocnego uderzenia. Dwie minuty po wznowieniu gry, obsłużony dokładnym podaniem przez Jakuba Ambrożewicza, na listę strzelców wpisał się Mateusz Laskowski. Bramka strzelona tuż po przerwie dodała skrzydeł podopiecznym trenera Mroczkowskiego, którzy ruszyli do kolejnych, coraz groźniejszych ataków. Na przestrzeni kolejnych kilku minut ŁKS mógł dołożyć kolejne trzy gole, jednak z bardzo dobrej strony pokazał się bramkarz Granicy Mateusz Korowaj, który obronił kolejne bardzo groźne uderzenia Adriana Mleczka, Ambrożewicza i Laskowskiego.
W 78 minucie, tym razem na lewym skrzydle pokazał się Olesiński. Jego ostre dośrodkowanie w pole karne wykorzystał Bartosz Stachelski, który pokonał Korowaja po raz drugi w tym meczu, ustalając wynik na 2:0. Dodać wypada, że stało się tak chwilę po tym, jak drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Szymon Nałysnyk i Granica kończyła to spotkanie w osłabieniu. Dziesięć minut później siły się jednak wyrównały, gdyż po niebezpiecznym faulu z tyłu sędzia wyrzucił z boiska Georgiego Dzinikaszwiliego. Arbiter zresztą nie miał swojego najlepszego dnia, bo nieco wcześniej identyczne zachowanie Roberta Cychola ukarał jedynie żółtym kartonikiem.
- Georgi to taka gorąca głowa, ale z nim jest jeden problem. On po prostu nic nie rozumie. Ja tutaj słyszę, że ludzie chcą na boisku Georgiego, ale on po prostu nic nie rozumie. Kiedy do nas przychodził, to mówiliśmy mu z trenerem Bekasem, że ma uczyć się języka polskiego, bo zawodnicy się denerwują, kiedy coś mówią do niego, a on po prostu nic nie rozumie. I tu jest największy problem, a do tego jeszcze to, co widzieliśmy dzisiaj. Głowa mu się zagotowała i tak to wyszło. Także on sobie trochę odpocznie teraz. Co do Roberta Cychola, to oczywiście przeprowadzę z nim rozmowę na temat jego zachowania na boisku - mówił po spotkaniu Marcin Mroczkowski, który sam mecz w wykonaniu swoich podopiecznych ocenił pozytywnie.
W najbliższą środę ŁKS będzie odrabiał zaległości ligowe. Na stadionie przy ulicy Zjazd rozegrane zostanie przełożone z 12 kwietnia spotkanie 20. kolejki III ligi. Być może już w tym spotkaniu zobaczymy na boisku któregoś z wyróżniających się juniorów starszych ŁKS-u. Trener Mroczkowski poinformował bowiem o porozumieniu się z trenerem Sławomirem Stanisławskim w sprawie stopniowego wprowadzania do zespołu seniorskiego najlepszych wychowanków grających w drużynie juniora starszego.
ŁKS 1926 Łomża - Granica Kętrzyn 2:0 (0:0)
Bramki: 47" Laskowski, 78" Stachelski
ŁKS: Rakowiecki - Tadaj, Malinowski (81" Kraska D.), Konopka, Cychol - Olesiński, Rydzewski (Kacprzyk), Mleczek (73" Dzinikaszwili), Bernatowicz - Laskowski (60" Stachelski), Ambrożewicz