Ponad 40 rowerzystów, około 10 kilometrów i niemal godzina frajdy – w Łomży po raz kolejny miała miejsce Masa Krytyczna, czyli nieformalny ruch rowerzystów. Cykliści mimo płatającej figle pogody wyruszyli o godzinie 18 na ulice miasta, by promować jazdę na jednośladach. - Mamy nadzieję, że na stałe wpiszemy się w obraz Łomży. Ludzie przyjeżdżają, więc widać, że istnieje potrzeba żeby coś takiego było – uśmiecha się Adam Sałacki – pomysłodawca utworzenia masy w mieście.
Tradycyjnie cykliści wyruszyli ze Starego Rynku. Tym razem ze względu na warunki atmosferyczne trasa była nieco krótsza. Wiodła ulicami Giełczyńską, Szosą Zambrowską, Al. Piłsudskiego, Zawadzką, Sikorskiego,Wojska Polskiego i Polową do Starego Rynku.
- Rower jest dla ludzi z pasją – przekonuje Mirosław Poświata, który w masie bierze udział od jej powstania w ubiegłym roku. - Ogólnie jeżdżę od 35 lat i w tym okresie zużyłem już tyle rowerów, że nie pamiętam ile ich było. Dobrze, że istnieje masa, bo można pojeździć razem – dodaje i wsiada pojazd.
Pierwszy raz Masa Krytyczna zagościła w Łomży w połowie ubiegłego roku. Od tego czasu rowerzyści starają się raz w miesiącu jeździć po mieście.
- Kiedy wróciłem ze studiów z Krakowa postanowiłem, że warto zaangażować się w coś takiego. Samym gadaniem nic się nie zmieni, więc postanowiłem sprawdzić czy będzie reakcja na ogłoszenie o inicjatywie i była – mówi Adam Sałacki.
Rowerzyści zbierają się na Starym Rynku w każdy ostatni piątek miesiąca. Kolejna Masa Krytyczna już 28 czerwca.