1:3 przegrały mecz 4. kolejki 3. grupy II ligi kobiet siatkarki UKS AZS PWSIP "Jedynka" Łomża. W sobotnie popołudnie, w hali im. Olimpijczyków Polskich przyszło im zmierzyć się z liderem tych rozgrywek, zespołem AZS Lingwistyczna Szkoła Wyższa Warszawa.
Oba zespoły przystąpiły do rozgrywek ligowych z zupełnie innymi celami. "Jedynka", dla której jest to drugie podejście w historii do II ligi, ma na celu walkę o utrzymanie na tym poziomie, co jednak również nie będzie łatwe, mając na uwadze fakt, że drużyna zebrała się tuż przed rozpoczęciem rozgrywek, nieco na zasadzie "pospolitego ruszenia" i brak jej zupełnie zgrania i zrozumienia. Efektem jest ostatnie miejsce w tabeli i 0 zdobytych punktów. Z kolei AZS LSW Warszawa od początku mówi tylko o awansie do I ligi i na mówieniu się nie kończy, bowiem warszawianki są aktualnym liderem 3. grupy II ligi, który po trzech rozegranych meczach ma komplet 9 punktów (w poprzedniej kolejce AZS LSW pauzował).
Różnica zarówno w celach jak i w tabeli wyraźnie była widoczna od samego początku spotkania. Mecz rozpoczął się od szybkiego prowadzenia przyjezdnych (1:6, 8:18) i gładkiego zwycięstwa 15:25. Drugi set, podobnie jak pierwszy zaczął się również od wysokiego prowadzenia warszawianek (7:13). W tym momencie trenerzy zespołu ze stolicy zaczęli wprowadzać zmiany w składzie swojej drużyny. Jak się jednak okazało, nie była to zbyt szczęśliwa dla warszawianek decyzja i podopieczne trenera Skawskiego w dość krótkim czasie zbliżyły się na jeden punkt, chwilę później objęły prowadzenie i wygrały swojego pierwszego w sezonie seta 25:23.
- Moje założenie było takie, żeby wszystkie pozostałe dziewczyny zagrały. Byłam święcie przekonana, że wygrają tego seta. Niestety to się nie udało i dostały burę właśnie przed chwilą, że takich błędów nie możemy popełniać - tłumaczy trenerka AZS LSW Agata Szustowicz.
Na trzeciego i czwartego seta sztab szkoleniowy warszawskiego zespołu postanowił zrezygnować z eksperymentów i wystawić najsilniejszy skład, co przełożyło się na pewne zwycięstwo drużyny ze stolicy do 18 punktów w trzecim i do 16 w czwartym secie.
- Jak pokazał ten mecz, wciąż jeszcze brakuje nam zgrania, ale myślimy, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Jesteśmy dobrej myśli, ucieszył nas ten pierwszy wygrany set, dość skromnie, ale zawsze to jest dobry prognostyk na przyszłość - dzieliła się swoimi wrażeniami po meczu Milena Skowrońska.
- Graliśmy dzisiaj z liderem i było wyraźnie widać kto o co walczy. My gramy o utrzymanie, Warszawa to jest aktualnie lider i prawdopodobnie tak pozostanie, bo najprawdopodobniej one wygrają tę ligę. Mimo całego szacunku do przeciwnika, nasze dziewczyny podjęły jednak próbę walki i to momentami bardzo skutecznie. Wygranie seta trochę nas podbuduje, bo to już czwaty mecz z porażką, ale taki jest układ sił, takie są rozpisane mecze i nic na to nie poradzimy - tłumaczy trener Mirosław Skawski.
- Dzisiaj byliśmy świadkami kilku wymian na bardzo wysokim poziomie. Jeszcze brak nam doświadczenia, co tu wyraźnie było widać. Jeśli chodzi o dojrzałość taktyczną i psychiczną, to nasze dziewczęta potrafią zagrać jedną, dwie akcje, natomiast nie są w stanie jeszcze podołać takiej równej walce i utrzymaniu tego na dłuższym dystansie - ocenia opiekun "Jedynki".
Po czterech kolejkach zespół UKS AZS PWSIP "Jedynka" Łomża zajmuje ostatnie miejsce w tabeli II ligi bez dorobku punktowego. W 5. kolejce łomżynianki będą pauzować, w 6. kolejce zagrają na wyjeździe z Łaskovią Łask, natomiast przed własną publicznością zaprezentują się kolejny raz 24 listopada, kiedy podejmować będą zespół AZS AWF UKSW Warszawa, który aktualnie, z 1 punktem na koncie, zajmuje przedostatnią pozycję w tabeli. Będzie to więc szansa na opuszczenie ostatniego miejsca i przesunięcie w górę.
UKS AZS PWSIP "Jedynka" Łomża - AZS LSW Warszawa 1:3 (15:25, 25:23, 18:25, 16:25)