Remisem 24:24 zakończył się ostatni w tym sezonie mecz II ligi piłki ręcznej kobiet. Zespół GUKS DWÓJKA, choć przez większość czasu przeważał na boisku i na tablicy wyników, nie zdołał jednak pokonać wyprzedzającego go w tabeli ligowej jednym punktem MTS-u Giżycko i ostatecznie zakończył rozgrywki na ostatnim, piątym miejscu w grupie.
Mecz rozpoczął się po myśli łomżanek, które szybko osiągnęły przewagę trzech goli. Przy prowadzeniu 6:3 coś się jednak po lekko zacięło w grze podopiecznych trenera Stanisława Niedbały i przyjezdne szybko wyrównały stan rywalizacji. Po kilku minutach wyrównanej gry to jednak ponownie łomżyńska drużyna wyszła na kilku bramkowe prowadzenie i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 12:9.
Przewaga zdobyta przed przerwą utrzymywała się również w drugiej części meczu. Choć oba zespoły zdobywały punkty, to na pięć minut przed końcem spotkania gospodynie w dalszym ciągu prowadziły trzema-czterema bramkami. W tym momencie jednak, głośno motywowane przez swojego trenera, do głosu zaczęły dochodzić przyjezdne, które przeprowadziły dwa szybkie ataki zakończone zdobyciem goli. Przewaga "Dwójki stopniała już tylko do jednego gola, a po chwili, w 58 minucie stan meczu się wyrównał na 22:22. Do końca spotkania pozostało już niewiele czasu i każda z drużyn mogła doprowadzić do zwycięstwa. Bardzo emocjonująca końcówka pobudziła też kibiców zgromadzonych w Hali im. Olimpijczyków Polskich, którzy zaczęli głośno dopingować łomżyński zespół. Doping nie pomógł jednak gospodyniom w odniesieniu zwycięstwa tylko z jednego powodu. Przy stanie 24:24, na kilka sekund przed końcem, "Dwójka" grała w ataku. Ostatni rzut w stronę bramki gości nastąpił jednak w momencie, kiedy rozbrzmiał sygnał zakończenia meczu i chociaż piłka znalazła się w siatce, to sędziowie nie mogli uznać tego gola. W ten sposób, dosłownie o włos, łomżanki nie wygrały swojego ostatniego meczu w sezonie i muszą zadowolić się ostatnim miejscem w II Grupie II Ligi.
- Szkoda, że taka sytuacja przytrafiła się nam po raz kolejny w tych rozgrywkach, bo to już chyba trzeci taki mecz. Decyzja sędziów o nieuznaniu tej ostatniej bramki była jednak prawidłowa, natomiast to my jesteśmy winni takiego wyniku, głównie dlatego, że nie rzuciliśmy goli z czystych pozycji, zwłaszcza w pierwszej połowie. Gdyby wtedy wpadło pięć bramek, to by było wówczas po meczu, a tak kiedy jest to trzy-cztery bramki przewagi, to przeciwnik czuje bliski dystans i dochodzi do takich sytuacji. Remis nie jest porażką generalnie, ale w naszym przypadku jest, bo nie przechodzimy na wyższe miejsce a zostajemy na piątym - podsumował spotkanie trener Stanisław Niedbała.
GUKS "Dwójka" Łomża - MTS Giżycko 24:24 (12:9)