Po kilkuletniej przerwie siatkarki UKS AZS "Jedynka" PWSIP Łomża powróciły do II ligi kobiet. Przed tygodniem podopieczne trenera Mirosława Skawskiego przegrały na wyjeździe 0:3 inauguracyjne spotkanie z drużyną LKS Perła Złotokłos. Dziś, przed własną publicznością, powtórzyły ten wynik w starciu z UMCS Lublin.
Pierwszego seta łomżynianki rozpoczęły słabo. Rywalki szybko uzyskały kilkupunktową przewagę i dociągnęły ją do końca wygrywając 25:21. Widać było wyraźnie, że podopiecznym trenera Skawskiego brakuje zgrania. Mnożyły się też błędy indywidualne. To wszystko miało wpływ na obraz gry zespołu.
Drugi set rozpoczął się podobnie jak pierwszy, od przewagi lublinianek, które szybko odskoczyły na 3 punkty. Tym razem jednak zespół "Jedynki" nie pozwolił rywalkom na zdobycie tak dużej przewagi, by mogły one być spokojne o wynik całego seta. Mimo to siatkarki UMCS-u wygrały i tę odsłonę, tym razem do 23.
Najlepiej "Jedynka" wypadła w trzecim i niestety ostatnim secie tego meczu. Tym razem to one objęły prowadzenie i utrzymywały je niemal do końca tej partii. Niemal, ponieważ w końcówce to lublinianki zachowały więcej spokoju i ostatecznie wygrały 27:25 pokonując łomżyńską drużynę w całym meczu 3:0.
- Jak już wcześniej mówiłem, mamy zespół nieprzygotowany i trzeba się uzbroić w cierpliwość. Dopiero niecałe trzy tygodnie ze sobą trenujemy i widać było dzisiaj, że dziewczyny są nieprzygotowane zarówno kondycyjnie, jak też brakuje im zgrania. Przegraliśmy dzisiaj po własnych błędach, a wynikają one właśnie z tego co powiedziałem. Wiadomo, że przyjemniej jest wygrywać niż przegrywać, ale na to musimy jeszcze dużo pracować - powiedział po meczu trener Mirosław Skawski.