Choć po czterech ligowych porażkach z rzędu stwierdzenie, że zespół ŁKS-u 1926 Łomża "tylko" zremisował mecz wyjazdowy może brzmieć nieco dziwnie, to po bliższym zapoznaniu się z przebiegiem spotkania wydaje się ono całkowicie usprawiedliwione. To ełkaesiacy bowiem prowadzili przez większość czasu grę i powinni wygrać przynajmniej dwiema bramkami.
Tak by się zapewne stało, gdyby nie dobra dyspozycja bramkarza Startu Działdowo i może jeszcze brak szczęścia, choć z drugiej strony, równie dobrze można by mówić o słabej skuteczności biało-czerwonych. Tak czy inaczej, ŁKS zremisował bezbramkowo mecz w Działdowie i pozostał na 7. miejscu w tabeli III ligi.
- Na pewno Działdowo powinno być zadowolone z takiego wyniku, my niestety wielkiego powodu do zadowolenia nie mamy - stwierdził po spotkaniu trener Mariusz Bekas, który podkreślił jednak dobrą grę i zaangażowanie swoich piłkarzy.
Pierwszej, znakomitej okazji do objęcia prowadzenia nie wykorzystał w 33. minucie Marcin Truszkowski. Łomżyński napastnik znalazł się wówczas w sytuacji sam na sam z Kamilem Jędrzejewskim i próbował sprytnym uderzeniem przelobować golkipera gospodarzy. Ten jednak wyczuł intencje strzelca i zdołał trącić piłkę ręką na tyle, by nie trafiła ona do bramki.
Minutę po rozpoczęciu drugiej połowy ponownie w roli głównej wystąpił bramkarz Startu. Tym razem wybronił on Strzał Bartosza Sulkowskiego z rzutu wolnego. 4 minuty później natomiast po raz drugi w podobnej sytuacji jak przed przerwą znalazł się Truszkowski, który ponownie spróbował pokonać bramkarza miejscowych lobując go. Tym razem Jędrzejewski był bezradny i ŁKS wyszedłby na prowadzenie gdyby na drodze piłki nie stanęła... poprzeczka. Wynik zatem pozostał bez zmian.
W 73 minucie ŁKS stanął przed kolejną szansą na objęcie prowadzenia. Tym razem, swoim "firmowym" wyrzutem z autu popisał się Robert Cychol, a do piłki wyskoczył Mateusz Laskowski. Laska jednak minął się z futbolówką i wynik nadal brzmiał 0:0. Ten stan, mimo ciągłych ataków biało-czerwonych, utrzymał się do końca spotkania.
- Zagraliśmy dobre spotkanie, w którym zabrakło tylko bramek. Częściowo było to spowodowane bardzo trudnymi warunkami, w jakich przyszło grać piłkarzom. Padający śnieg i porywisty wiatr nie sprzyjały im na pewno. Z pewnością cieszy gra i zaangażowanie zawodników, mniej cieszy tylko jeden zdobyty punkt - zauważył trener Mariusz Bekas.
W kolejnym meczu, który rozegrany zostanie w sobotę 3 listopada, ŁKS na stadionie przy ul. Zjazd 18 podejmie Sokoła Ostróda, który wyprzedza biało-czerwonych w tabeli o dwa miejsca. Będzie to zatem okazja do zmiany lokaty. O tym, czy nasi piłkarze ją wykorzystają przekonamy się za tydzień. Początek spotkania o godz. 14.00.
Start Działdowo - ŁKS 1926 Łomża 0:0
Start: Jędrzejewski - Dąbkowski, Łukaszewski, Chrzanowski (85 Kłosowski), Wyżlic, Chądzyński, D. Szymula (60 Zmora), A. Szymula (55 Sierzputowski") Szymański (55 Wieczorek), Ogrodowczyk, Figurski
ŁKS: Rakowiecki, Tarnowski, Cychol, Drągowski, Sulkowski, Bernatowicz (71 Laskowski), Ambrożewicz (57 Gałązka), Malinowski, Rydzewski (86 Olesiński), Truszkowski, Mleczek (66 Urban)