Kolejne zwycięstwo zanotowali dziś piłkarze Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 Łomża w rozgrywkach III Ligi. Tym razem bardzo pewnie 3:0 pokonali oni zespół Motoru Lubawa i przynajmniej do jutra, kiedy to swój mecz rozegra Granica Kętrzyn, awansowali w tabeli ligowej na 2. miejsce.
Powoli już tradycją tej drużyny staje się strzelanie pierwszego gola już w pierwszym kwadransie meczu. Tak było i tym razem. Już w 11 min. spotkania w Lubawie do bramki gospodarzy trafił Marcin Truszkowski, który ma już sobą okres totalnego braku skuteczności, o którym chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Dodać wypada, że Truszkowski w tej sytuacji wykorzystał znakomite podanie Bartosza Sulkowskiego.
- W każdym meczu staramy się od pierszych minut narzucić przeciwnikowi sój styl gry - podkreśla trener ŁKS-u Sławomir Kopczewski.
W 22 min. swoją okazję na wyrównanie mieli gospodarze. W bramce ŁKS-u znakomicie jednak interweniował Rafał Rakowiecki, który niebezpieczny strzał Bartosza Dobrońskiego zdołał wybić na rzut rożny.
Sytuacja, której nie wykorzystał Dobroński zemściła się już po 7 minutach. Tym razem idealnym podaniem z prawej strony boiska popisał się Karol Drągowski, a Truszkowski "przyłożył nogę" i podwyższył prowadzenie ŁKS-u do 2 bramek.
W 32 min. kolejną wysokiej klasy interwencją popisał się Rakowiecki, ale tuż przed przerwą gospodarze zdołali jednak w końcu umieścić piłkę w jego bramce. Mimo to wynik nie uległ zmianie, bo sędzia odgwizdał spalonego niedoszłego strzelca Piotra Piceluka.
W 52 min. piłka już po raz drugi w tym meczu znalazła drogę do bramki ŁKS-u i to ponownie za sprawą Piceluka. Również drugi raz Piceluk był na spalonym, co skrupulatnie wychwycił sędzia liniowy, a odgwizdał główny.
Minęło ledwie 5 min. gdy biało-czerwoni po raz trzeci cieszyli się z gola. A zaczęło się od strzału Truszkowskiego, który piękną paradą obronił wprowadzony jeszcze w pierwszej połowie w miejsce Osasiuka Jacek Malinowski. Podczas zamieszania w polu karnym, przy rzucie rożnym po tej interwencji bramkarza Motoru, najlepiej znalazł się Łukasz Grzybowski, który z bliska wpakował futbolówkę do siatki ustalając wynik spotkania na 3:0.
- Muszę pochwalić zespół za konsekwentną realizację założeń taktycznych. Wygrana trzema bramkami i przede wszystkim na zero z tyłu to wynik, jaki chciałoby się powtarzać. To kolejne zwycięstwo nie powoduje jednak, że przewróci nam się w głowach. Przed nami kolejne trudne mecze i będziemy robić wszystko, by uzyskać w nich jak najlepsze wyniki. Nie możemy pozwolić sobie na stratę kontaktu ze ścisłą czołówką - skomentował spotkanie szkoleniowiec biało-czerwonych, który podkreślił również, jak bardzo ceni sobie obecność łomżyńskich kibiców, szczególnie na tak dalekich, wyjazdowych meczach jak ten dzisiejszy. - To dla nas naprawdę bardzo ważne wsparcie - mówi Kopczewski.
Materiał wideo użytkownika elubawa - słychać głośny doping łomżyńskich kibiców. Operator zarejestrował również bramkę Grzybowskiego.Motor Lubawa - ŁKS 1926 Łomża 0:3 (0:2)
Bramki: Truszkowski 11, 29, Grzybowski 57
Motor: Osasiuk (26 Malinowski), Lipowski, Wrześniak, Kowalski, Waląg, Chiliński, Kocięda, Dymowski (67 Kłosowski), Jabłonowski (45 Wróbel), Dobroński, Piceluk (84 Śmigielski)
ŁKS: Rakowiecki, Cychol, Urban, Tarnowski, Sulkowski, Malinowski (80 Mleczek), Grzybowski, Drągowski, Bernatowicz (73 Karwacki), Truszkowski (84 Laskowski), Stachelski (66 Olesiński)
Więcej zdjęć z meczu: www.elubawa.pl