Czytając przed wczorajszą sesją planowany porządek obrad widać było, że w założeniach ma ona przebiec sprawnie i bez zbędnych uniesień. Przyjęcie kilku sprawozdań, podjęcie kilku uchwał, ewentualnie coś ciekawego w interpelacjach. Nasi radni znowu jednak zadbali, by nie było nudy i wyciągnęli problem hospicjum.
Sprawa hospicjum zbulwersowała opinię publiczną w Łomży po tym, jak miasto przyznało stowarzyszeniu je prowadzącemu niemal o polowę niższą dotację niż w latach ubiegłych. Hospicjum, ustami prezes Teresy Steckiewicz, upomniało się "o swoje" i rozpętała się burza z piorunami. Piorunem został redaktor Caban, który z kamerą pojawił się w ratuszu i, jak twierdzi wiceprezydent Muzyk i przewodnicząca Krynicka, zmontował i wyemitował mocno zmanipulowany materiał tak, aby w jak najgorszym świetle przedstawić władze naszego pięknego miasta.
W tzw. "międzyczasie" do sprawy włączył się młody przewodniczący Rady Osiedla nr 1 Piotr Serdyński, który poinformował o zwróceniu się w sprawie pomocy do Urzędu Marszałkowskiego, gdzie uzyskał już wstępną deklarację dużej szansy na udzielenie wsparcia od wicemarszałka Macieja Żywno.
Najwidoczniej aktywność młodego polityka Platformy zmotywowała do działania radnych klubu PiS, który podczas środowej sesji. przy pomocy innych radnych, wprowadzili punkt poświęcony hospicjum do porządku obrad i złożyli na ręce przewodniczącej Rady Miejskiej wniosek skierowany do prezydenta, w którym zwrócili się o udzielenie pomocy hospicjum.
Przyszła kolej na dodatkowy punkt w porządku i zaczęło się. Na wyścigi radni przekonywali, że każdy jest za udzieleniem wsparcia hospicjum. Takie same deklaracje padały z ust prezydenta i przewodniczącej Krynickiej. Im dłużej jednak trwała dyskusja, tym bardziej okazywało się, że werbalne okazywanie chęci wsparcia niekoniecznie musi iść w parze z takim samym postrzeganiem problemu. Na początku jednak radni zaczęli od tłumaczenia, dlaczego część z nich głosowała przeciw wprowadzeniu tego punktu do porządku obrad. Okazało się, że głosowali przeciw, bo są za...
- Głosowałam przeciw, ale to nie dlatego, że jak ci co głosowali przeciw, to są przeciw daniu jakiejkolwiek kwoty na hospicjum - mówiła radna Mężyńska, ale w podobnym tonie wypowiedzieli się i inni radni. Okazuje się, że niektórzy byli przeciw, bo są za, a nawet przeciw, do czego jednak nikt się nie chciał przyznać.
- Czy na tej sali jest ktoś, kto jest przeciw hospicjum? - głośno pytał radny Andrzej Wojtkowski, na co odpowiedziała mu cisza.
Radny stwierdził, że sprawa jest polityczna i oparta na ludzkim nieszczęściu. Chodziło mu o to, że wniosek został podpisany tylko przez sześcioro radnych z klubu PiS, podczas gdy prawdopodobnie podpisałoby się chętniej dużo więcej rajców. Zatem szóstka radnych wyszła przed szereg, co być może dla niektórych jest samo w sobie większym problemem, niż same kłopoty hospicjum.
Jak stwierdził prezydent, tak naprawdę problemem nie jest owe "brakujące" 17 tysięcy złotych tylko znalezienie sposobu na to, by je hospicjum przekazać.
- Teraz stoimy przed ogromnym dylematem, bo jednak widzimy, że hospicjum należy się wsparcie. Tylko wiemy o tym, że jest to stowarzyszenie. Teraz rozpisując nowy konkurs wszystkie podmioty mają też możliwość wystartować w tym konkursie. Musimy znaleźć takie rozwiązanie, którego później nikt nie zakwestionuje - tłumaczył prezydent Chrzanowski.
Cóż, czujemy się w obowiązku podpowiedzieć bardzo proste rozwiązanie, przewidziane przez ustawę o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, zawarte w Art. 19a. punkt 1. Dla ułatwienia zacytujemy ten przepis:
"Art. 19a. 1. Na podstawie oferty realizacji zadania publicznego, o której mowa w art. 14, złożonej przez organizacje pozarządowe lub podmioty wymienione w art. 3 ust. 3, organ wykonawczy jednostki samorządu terytorialnego uznając celowość realizacji tego zadania, może zlecić organizacji pozarządowej lub podmiotom wymienionym w art. 3 ust. 3, z pominięciem otwartego konkursu ofert, realizację zadania publicznego o charakterze lokalnym lub regionalnym, spełniającego łącznie następujące warunki:
1) wysokość dofinansowania lub finansowania zadania publicznego nie przekracza kwoty 10.000 zł;
2) zadanie publiczne ma być realizowane w okresie nie dłuższym niż 90 dni."
Należy go powiązać z dwoma kolejnymi punktami tego samego artykułu:
"6. Łączna kwota środków finansowych przekazanych przez organ wykonawczy jednostki samorządu terytorialnego tej samej organizacji pozarządowej lub temu samemu podmiotowi wymienionemu w art. 3 ust. 3, w trybie określonym w ust. 1, w danym roku kalendarzowym, nie może przekroczyć kwoty 20.000 zł.
7. Wysokość środków finansowych przyznanych przez organ wykonawczy jednostki samorządu terytorialnego w trybie, o którym mowa w ust. 1, nie może przekroczyć 20% dotacji planowanych w roku budżetowym na realizację zadań publicznych przez organizacje pozarządowe oraz podmioty wymienione w art. 3 ust. 3."
Wynika z tego, że miasto może zupełnie zgodnie z prawem i bez szukania dziwnych rozwiązań przekazać hospicjum jeszcze w tym roku do 18 tys. złotych (20% z 90 tys. zł zaplanowanych na dotacje) pod warunkiem, że władze stowarzyszenia złożą dwa wnioski o dotację w trybie pozakonkursowym (jednorazowo na maksimum 10 tys. złotych). Aż dziw, że 23 radnych, z których część działa w różnych organizacjach, trójka prezydentów, w tym odpowiedzialana za tę działkę wiceprezydent Agnieszka Muzyk no i w końcu radca prawny urzędu nie wpadli na to proste rozwiązanie tym bardziej, że przecież tylko w tym roku prezydent udzielił już co najmniej kilku dotacji w tym trybie!
Prezydent obiecał, że na kolejną sesję, jaka ma się odbyć 8 lipca znajdzie rozwiązanie. Podajemy je na tacy z tym, że inicjatywa musi tu leżeć po stronie hospicjum.