- Dziwi mnie, że jak Polska długa i szeroka, ludzie krzyczą, że banda durniów i złodziei rządzi w Warszawie, ale prawie 80 proc. chce głosować na tę "bandę czworga"- mówił Janusz Korwin- Mikke, który przyjechał dziś do Łomży na spotkanie z wyborcami.
Lider Kongresu Nowej Prawicy odżegnywał się od przypisywania jego spotkania prowadzonej kampanii wyborczej. Mówił, że przyjechał na zaproszenie miejscowego oddziału Nowej Prawicy, która w Łomży liczy kilka, a woj. podlaskim kilkanaście osób.
- Jeśli uda nam się dojść do władzy, chcemy przeprowadzić w Polsce rewolucję, tak, by to zaczął być normalny kraj. (...) My nie chcemy posad, chcemy móc wprowadzić zasadnicze zmiany- przekonywał, dodając, że liczy na ok. 15 proc. wynik poparcia dla Nowej Prawicy.
Przewodniczący nie chciał zdradzić, kto znajdzie się na listach Kongresu Nowej Prawicy w okręgu białostockim. Powiedział jednak, że będzie też "kilku kandydatów z Łomży".
Z sympatykami Janusz Korwin- Mikke spędził na Starym Rynku ponad godzinę. Niestety, oddział nie zorganizował żadnego miejsca do przemówień ani nagłośnienia. Polityk wykorzystał więc jedno z rosnących w cieniu Starego Rynku drzew i rozmowę z wyborcami prowadził z murku okalającego. Wystąpieniu Janusza Korwina- Mikke, podczas którego mówił o celach swojej partii i wizji zmian w Polsce, przysłuchiwało się kilkudziesięciu łomżyniaków.
Od rana miejscowy oddział KNP zbierał też podpisy pod listami poparcia dla partii. W Łomży, jak dowiedzieliśmy się od osób zbierających podpisy, do godz. 12.00 listę podpisało ok. 70 osób.