Na biurka w łomżyńskim ratuszu trafiła propozycja, która może wywołać administracyjne trzęsienie ziemi. Temat powraca od lat, ale teraz nabiera realnych kształtów. Miasto Łomża otrzymało propozycję dołączenia do grona samorządów zainteresowanych powołaniem stowarzyszenia „Ogólnopolskie Stowarzyszenie Miast Wewnętrznych”.
Impuls przyszedł z Sochaczewa. Tamtejszy burmistrz, Daniel Kamil Janiak, ma dość obecnego układu i szuka sojuszników. Chce powołać „Ogólnopolskie Stowarzyszenie Miast Wewnętrznych”. Cel jest prosty, choć politycznie trudny: zmiana mapy Polski. Chodzi o sytuację, w której miasto otoczone jest gminą wiejską o tej samej nazwie, a siedziba władz tej gminy znajduje się... w centrum miasta. Efekt? Dwa urzędy, dwa budżety, dublujące się stanowiska i administracyjny klincz.
Sochaczew argumentuje wprost: to marnotrawstwo pieniędzy i blokada rozwoju. Zamiast współpracować, samorządy często wchodzą sobie w drogę, a miasto, które powinno się rozrastać, dusi się z braku terenów inwestycyjnych, podczas gdy sąsiednia gmina korzysta z miejskiej infrastruktury, nie dokładając się do niej w równym stopniu.
W liście skierowanym do samorządowców inicjatorzy nie owijają w bawełnę – obecne prawo jest przestarzałe.
– Gdy 35 lat temu kreślono granice polskich gmin, żyliśmy w zupełnie innych warunkach społeczno-ekonomicznych. Dziś, bogatsi o doświadczenia, musimy zachęcić władze centralne do reform, by zastany kształt JST nie stał się trwałą barierą rozwoju kraju. Polska potrzebuje korekty podziału terytorialno-administracyjnego. Nie wyręczą nas lokalne referenda, wymagane prawem w przypadku zmiany granic gmin, gdyż ich skala i koszt byłyby ogromne, a wyniki łatwe do przewidzenia. Jedynym skutecznym rozwiązaniem wydaje się specjalna regulacja prawna rangi ustawowej przyjęta w tym celu – czytamy w nadesłanym liście.
Reklama
Jako potencjalne korzyści z ewentualnej reformy administracyjnej wymieniono: wydajniejsze zarządzanie inwestycjami w samorządach o większym obszarze, np. w sferze gospodarki odpadami i inwestycji generujących nowe miejsca pracy, a także zwiększenie jakości i dostępność usług i zdolności ich dostarczania, urealnienie granic administracyjnych w stosunku do zasięgu usług publicznych, szerszy wybór wyspecjalizowanych pracowników, poprawa decyzyjności w sprawach nakładów inwestycyjnych, zwiększenie potencjału finansowego gmin oraz lepsze wykorzystanie infrastruktury komunalnej.
Władze miasta Łomża wyrażają zainteresowanie członkostwem w powyższym przedsięwzięciu. Realizacja postulatów stowarzyszenia mogłaby być szansą także dla Łomży, która potencjalnie zyskałaby na proponowanych zmianach. Jedną z nich ma być połączenie miast z gminami „obwarzankowymi”.
– To dobry pomysł. Uważam, że taka konsolidacja usprawniłaby zarządzanie i finanse samorządów. Jest to, ważne szczególnie w przypadku miast na prawach powiatu, mających rozbudowaną ofertę kulturalną, czy sportową, z której korzystają mieszkańcy okolicznych gmin. Takim przykładem jest Łomża. Stworzenie jednego obszaru administracyjnego pozwoliłoby na bardziej dynamiczny rozwój. Zyskalibyśmy więcej terenów, których w przeliczeniu na jednego mieszkańca mamy za mało – komentuje przewodniczący Rady Miejskiej Łomży Wiesław Grzymała.
Czy dojdzie do rewolucji na mapach administracyjnych? Na razie to etap formowania szyków…