Kibice Łomżyńskiego Klubu Sportowego będą musieli uzbroić się w cierpliwość i poczekać jeszcze na pierwsze zwycięstwo swoich piłkarzy na łomżyńskim stadionie. W piątkowy wieczór ta sztuka im się nie udała. Po dobrej grze kolejny raz zeszli z murawy pokonani i na koniec weekendu grozi im spadek nawet na 17. czyli przedostatnie miejsce w lidze. Płomień natomiast, przynajmniej na trochę, zajął fotel lidera.
W pierwszym minutach meczu nieco lepiej prezentował się na boisku wicelider z Ełku, który od początku przejął inicjatywę. ŁKS próbował się odgryzać, dwukrotnie zbliżając się w okolice pola karnego gości. W 6 minucie po wrzutce z prawej strony piłkę głową próbował umieścić w siatce Daniel Lemański, jednak nie trafił czysto i futbolówka poszybowała daleko od bramki Adriana Bebłowskiego.
Dwie minuty później było już 0:1. Szybki atak lewą stroną zespołu Płomienia zakończony dośrodkowaniem wykorzystał Jakub Ciuńczyk, który uderzeniem głową pokonał rozpaczliwie interweniującego Adriana Jędraszczaka. Trzeba tu wytknąć błąd łomżyńskiej defensywy, która nie upilnowała Ciuńczyka, dzięki czemu mógł on nie niepokojony swobodnie złożyć się do strzału i celnie uderzyć.
Po stracie bramki ŁKS ruszył do ataku, a Płomień odrobinę się wycofał dając biało-czerwonym nieco więcej miejsca do rozgrywania. Skutkowało to optyczną przewagą biało-czerwonych, jednak większość ich ataków kończyła się na linii pola karnego zespołu z Ełku. W tej sytuacji, ełkaesiacy zaczęli próbować strzałów z dystansu. W 18 minucie niecelnie uderzał Rafał Maćkowski, w 26 minucie bardzo ładnym uderzeniem z 20 metrów popisał się Robert Speichler, jednak piłkę zmierzającą pod poprzeczkę odbił na rzut rożny bramkarz Płomienia. Spechler próbował jeszcze jednoego uderzenia dwieminuty później, ale tym razem piłka minęła bramkę gości.
W 32 minucie zadrżały serca łomżyńskich kibiców, bo w idealnej sytuacji znalał się ponownie Cieńciuk. Tym razem jednak strzelił on wprost w łomżyńskiego bramkarza i ŁKS wciąż miał tylko jednego gola do odrobienia.
Obraz gry w drugiej połowie nie zmienił się zasadniczo. Wciąż atakował ŁKS, a cofnięty Płomień szukał okazji do kontry. W 52 minucie nieco więcej wolnego miejsca przed polem karnym ełczan miał Daniel Kraska. Łomżyński pomocnik przymierzył z 20 metrów i ku radości kibiców piłka zatrzepotała w siatce gości. Wyrównanie przyszło w dobrym momencie, by wciąż móc myśleć o zwycięstwie. ŁKS wciąż do niego dążył i trzeba to przyznać młodym zawodnikom, że nie brakuje im ambicji i chęci.
Niestety, brakuje jednak skuteczności, a właściwie prawdziwego egzekutora, który byłby w stanie wykorzystywać stwarzane sytuacje. ŁKS, choć wciąż grający lepiej od rywali, nie był w stanie zakończyć swoich akcji. Natomiast w zespole gości pokazał się niestety Kamil Jackiewicz, przed którym ostrzegaliśmy w naszej przedmeczowej zapowiedzi. W 63 minucie dwa szybkie podania uruchomiły tego zawodnika. Bez problemu przebiegł on samotnie z piłką 40 metrów i w sytuacji sam na sam z Jędraszczakiem nie dał szans łomżyńskiemu bramkarzowi.
ŁKS miał szansę przynajmniej wyrównać stan meczu. Pierwszą okazję miał w 87 minucie wprowadzony na boisko w miejsce Marcina Malinowskiego Mateusz Laskowski. Łomżyński napastnik jest jednak bez formy i dlatego nie gra w podstawowym składzie. Udowodnił to będąc sam na sam z Bebłowskim i strzelając wprost w niego. Ostatnią szansę na remis zmarnował dwie minuty później Daniel Lemański, który mając co prawda trudną piłkę na 10 metrze, nie strzelił lecz lekko podał ją bramkarzowi gości.
Kolejny mecz bez punktów i coraz gorsza sytuacja łomżyńskiego zespołu w lidze prowokują do próby zdiagnozowania sytacji. Większość zgodnie twierdzi, że tak młody zespół bez doświadczonych zawodników będzie miał wciąż te same problemy. Zdecydowanie potrzebny jest przynajmniej jeden doświadczony środkowy obrońca, co pozwoli na przesunięcie Roberta Cychola z powrotem na lewą obronę, gdzie czuje się on najlepiej. Niezbędny jest też skuteczny napastnik w typie choćby Jackiewicza z Płomienia, który wykorzysta stwarzane sytuacje i będzie regularnie zdobywał gole. Najlepiej w tej drużynie wygląda formacja środkowa, gdzie wszystko trzyma w kupie doświadczony Speichler. Nie chcemy być zbyt wymagający, ale warto by się też rozejrzeć za bardziej doświadczonym bramkarzem. Nie mamy nic przeciwko ogrywaniu młodych zawodników dopóki są to nasi zawodnicy. Ale ściągnięcie młodego bramkarza, który w Łomży ma zbierać doświadczenie po to, by procentowało ono gdzie indziej, nie wygląda na korzystne dla naszego klubu. Zdajemy sobie sprawę, że to jest tak naprawdę problem finansowy, który trudno rozwiązać. Aby ściągnąć kilku doświadczonych zawodników potrzebne są pieniądze. To jest jednak problem całego łomżyńskiego sportu i bez dobrej woli wszystkich zainteresowanych stron jest on nie do rozwiązania.
ŁKS 1926 Łomża - Płomień Ełk 1:2 (0:1)
Bramki: Kraska Daniel 52" - Cieńciuk 8", Jackiewicz 63"
ŁKS: Jędraszczak, Kacprzyk, Cychol, Malinowski Marcin, Malinowski Maciej, Bajor, Kraska Daniel, Speichler, Maćkowski, Lemański, Olesiński