Reklama

Koniec marzeń ŁKS-u o II Lidze!

13/05/2012 20:22

Potknięcie lidera na własnym boisku (remis z Olimpią 2004 Elbląg 1:1) i porażka Olimpii Zambrów w Morągu (1:0) były okazją do poprawienia własnej pozycji w tabeli i zbliżenia się na 7 punktów do Startu Działdowo. Niestety, piłkarze ŁKS-u 1926 Łomża tej okazji nie wykorzystali przegrywając na wyjeździe z Dębem Dąbrowa Białostocka 4:1. Tym samym biało-czerwoni spadli na 7. miejsce, a marzenia o II lidze prysły jak bańka mydlana. Oczywiście teoretyczne szanse awansu wciąż istnieją, jednak coraz bardziej przypominają opowieści z gatunku science fiction.

Podopieczni trenerów Marcina Mroczkowskiego i Jacka Lisa zapowiadali, że do Dąbrowy jadą po zwycięstwo. Chcąc myśleć o awansie innego celu oczywiście być nie mogło i początek meczu rzeczywiście wskazywał na to, że ŁKS może po raz kolejny tej wiosny pokusić się o zdobycie kompletu punktów. Już bowiem w 3 min. do bramki gospodarzy trafił Mateusz Laskowski wyprowadzając biało-czerwonych na prowadzenie. Niestety, wkrótce okazało się, że były to tylko dobre złego początki, a Dąb wcale nie przypadkowo zaliczył wiosną tylko jeden remis, wygrywając wszystkie pozostałe spotkania.
Z prowadzenia ełkaesiacy cieszyli się zaledwie 5 minut, w 8 min. bowiem, po błędzie łomżyńskiej obrony, do wyrównania strzałem z 30 metrów doprowadził Robert Speichler.

Utrata prowadzenia nie podcięła skrzydeł naszym piłkarzom, którzy co chwila ponawiali ataki na bramkę Pawła Bondziula. Niewiele jednak z tego wynikało, gdyż odezwał się znany z wcześniejszych spotkań brak skuteczności. Swoje okazje zmarnowali Jakub Ambrożewicz, Robert Cychol (słupek) i Mateusz Laskowski. Skutecznością za to wykazał się Dąb, a dokładniej Norbert Toczydłowski, który w 42 min. ustalił wynik pierwszej połowy na 2:1.

Reklama

Drugą połowę lepiej zaczęli piłkarze z Dąbrowy i swoją przewagę udokumentowali w 53 min. Po raz drugi w tym meczu do protokołu jako strzelec gola wpisał się Speichler, pokonując Daniela Iwanowskiego uderzeniem sprzed pola karnego. Dwie minuty później ŁKS miał szansę, by strzelić bramkę kontaktową, jednak po raz kolejny odezwała się strzelecka indolencja, tym razem Ambrożewicza, który finalizując szybką kontrę trafił piłką wprost w bramkarza gospodarzy.

Z minuty na minutę rosła przewaga miejscowych, których ataki były coraz bardziej groźne. Jak groźne, przekonali się łomżanie w 65 min., kiedy czwartego gola dla Dębu zdobył jego najskuteczniejszy w tym sezonie strzelec Piotr Bondziul.

Reklama

Wynik meczu nie uległ już zmianie i Dąb zasłużenie wygrał z ŁKS-em 4:1 awansując na 3. pozycję w tabeli i włączając się poważnie walkę o awans, a spychając biało-czerwonych na 7. miejsce i praktycznie wybijając im z głowy marzenia o wyrwaniu się z III ligi.

Być może jeszcze za wcześnie na podsumowanie sezonu, bo do końca zostało pięć kolejek, ale wszystko wskazuje na to, że kolejny rok trzeba będzie spędzić w tej samej klasie rozgrywkowej. Zarówno zarząd, jak trenerzy i piłkarze ŁKS-u z pewnością powinni wyciągnąć z tego naukę. Przede wszystkim zarząd powinien dać szansę na poprowadzenie drużyny przez cały sezon obecnej parze trenerów, gdyż to nie oni przegrali awans, a poprzednia ekipa szkoleniowa. Zespół Mroczkowski/Lis wypadł nadspodziewanie dobrze i udowodnił, że warto stawiać na własnych wychowanków nie tylko na boisku, ale również na ławce. Najgorszym błędem byłoby chyba poszukiwanie trenera "z nazwiskiem", który miałby cudownym pstryknięciem palcami dać Łomży II ligę.

Dąb Dąbrowa Białostocka - ŁKS 1926 Łomża 4:1 Bramki: Speichler (8", 53"), Toczydłowski (42"), Piotr Bondziul (65") - Laskowski (3") Dąb: Paweł Bondziul, Łabienic, Markiewicz, Kossyk, Doroszyk, Biernacki, Speichler, Piotr Bondziul (79" Budnik), Dzienis, Toczydłowski (85" Kiliańczyk), Orpik (88" Rychtarczyk) ŁKS: Iwanowski, Staniórski, Tarnowski, Urban, Cychol, Drągowski (77" Gałązka), Bernatowicz, Ambrożewicz, Mleczek (63" Tadaj), Szymański, Laskowski
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości