W Łomży nie będzie już orkiestry dętej i mażoretek! Brakiem zainteresowania władz miasta dalszą działalnością orkiestry dętej i mażoretek motywuje decyzję o jej zawieszeniu i swoim definitywnym wycofaniu się twórca i dyrygent Waldemar Borusiewicz.
Orkiestra dęta i występujące z nią mażoretki uświetniały w ostatnich latach wiele miejskich uroczystości. Było to znakomite urozmaicenie dla przeróżnych okazji, a dodatkowo zajęcie i pasja dla przeszło 80 dzieci i młodzieży z Łomży, które wiele godzin spędzały na ćwiczeniach i próbach, by zawsze prezentować się jak najlepiej. Niestety, wygląda na to, że to już koniec. O tej dość szokującej decyzji dowiedzieliśmy się od przewodniczącego Rady Osiedla nr 11 Krzysztofa Cieślińskiego, który również przypadkowo ją usłyszał, kiedy chciał zaprosić orkiestrę do uświetnienia przygotowywanej przez Radę Osiedla nr 11 imprezy.
- Jedyna orkiestra dęta w mieście, oprawiająca muzycznie największe miejskie wydarzenia, orkiestra reprezentująca niesamowicie wysoki poziom - zawiesza swą działalność. Czyni to, ze względu na brak zainteresowania jej losami przez władze Miasta. Dyrygent orkiestry, Pan Waldemar Borusiewicz, wielokrotnie zabiegał o spotkanie z włodarzami, celem omówienia sytuacji - bez skutku. Czy 60-cio tysięczne miasto nie zasługuje na jedną, jedyną orkiestrę dętą? - pyta przewodniczący.
Orkiestra nie otrzymała dotacji na swoją działalność w konkursie ofert z profilaktyki, ale przyczyn zakończenia działalności jest więcej.
- Z dniem dzisiejszym zawiesiłem działalność orkiestry. Jest wiele spraw, których nie jestem w stanie załatwić. W związku z tym nie będę dalej bił głową w mur. Jeżeli miastu orkiestra nie jest potrzebna, a powstała przecież na wniosek miasta, to jej nie będzie - mówi z goryczą w głosie Waldemar Borusiewicz.
Z prowadzenia zespołu mażoretek zrezygnowała także Marzanna Rutkowska, pod której kierunkiem dziewczęta pracowały i odnosiły również sukcesy w konkursach poza Łomżą.
Wśród przyczyn, których lista jest naprawdę długa, Borusiewicz wylicza m.in. brak jakiejkolwiek bazy dla orkiestry, brak magazynu, gdzie mogłyby być składowane instrumenty, stroje itp, a przede wszystkim brak zainteresowania władz miasta zmianą tego stanu rzeczy.
- Na spotkanie z panią prezydent czekam już od maja i cały czas są przekładane. Nawet dzisiaj miałem mieć spotkanie, odłożyłem wyjazd na wczasy o jeden dzień, żeby się spotkać i dostałem telefon, że też spotkania nie będzie. Ja już definitywnie rezygnuję, nie ma odwrotu - zdecydowanie mówi Waldemar Borusiewicz. - Może prezydenci znajdą kogoś na moje miejsce i na miejsce Marzanny Rutkowskiej, wtedy może ktoś przejmie to wszystko - dodaje.